Alan Cole nie jest tchórzem

(okładka miękka, książki)
60/100
Autor: Bell Eric
Liczba stron: 340
Data premiery: 19-09-2018
Wydawca: Wydawnictwo YA!

Dostępność: Dostępny | Wysyłamy w 24 godziny

Normalna cena:
36,99 zł
Special Price 23,99 zł
- +
LUB

Opis

Kim jest Alan, jeśli nie jest tchórzem?

Szkoła średnia jest sprawdzianem dla każdego, zwłaszcza jeśli nie chcesz rzucać się w oczy. Tym trudniejszy staje się twój los, jeśli musisz ukrywać się przed starszym bratem, który odkrywa twój największy sekret.

Brat Alana, Nathan, rzuca mu wyzwanie. Rozpoczyna się gra Cole vs. Cole, a każde z siedmiu zadań wydaje się prawie niemożliwe do wykonania. Czym są jednak owe zadania, jeśli nie można przeciwstawić się okrutnemu bratu i uciec przed gniewem wymagającego ojca? A najtrudniejsze ze wszystkich jest to, by nie pozwolić pewnemu uroczemu chłopakowi dowiedzieć się, że jest obiektem gorących uczuć.

Alan Cole nie jest tchórzem i jeszcze udowodni wszystkim, na co go stać!


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Dodatkowe informacje

Autor Bell Eric
Nazwa Alan Cole nie jest tchórzem
Liczba stron 340
Data premiery 19-09-2018
Wydawca Wydawnictwo YA!
Oprawa miękka
Tłumacz Zacharzewski Michał
ean 9788328054585
Numer wydania I
Język wydania polski
Język oryginału angielski
Forma książka

Opinie

Recenzje klientów - Ocen: 2

Książek o tematyce LGBTQ z dnia na dzień pojawia się coraz więcej. Choć temat ten nadal traktowany jest z rezerwą i dystansem to widać, że duże grono czytelników czeka z niecierpliwością na kolejną perełkę na księgarnianej półce. Stosunkowo nowym trendem jest pisanie książek LGBTQ dla młodszych, dopiero odkrywających swoją seksualność odbiorców, czyli nastolatków. Spotkałam się z opiniami, że literatura ta nie jest potrzebna, potrafi sprawić więcej szkody niż pożytku. Chciałabym abyście sięgając po tę książkę, wykroczyli poza ramy gatunku. Nie jest to tylko opowieść o młodym zakochanym w koledze z klasy chłopaku. To mądra i dobrze napisana historia o walce z własnymi słabościami, odkrywaniu tożsamości i sile przyjaźni. Temat LGBTQ jest tutaj zarówno dodatkiem napędzającym całą fabułę.

Alan Cole jest zamkniętym w sobie, spokojnym nastolatkiem, który robi wszystko by nie zniknąć w szarym, szkolnym tłumie. Większość czasu spędza z dwójką najbliższych przyjaciół : Zackiem i Madison. To z nimi czuje się szczęśliwy i bezpieczny. W domu chłopiec jest ofiarą przemocy psychicznej i znęcania fizycznego. Surowy ojciec, załamana matka i popędliwy, brutalny brat sprawiają, że Alan przekraczając próg domu czuje się jak w przedsionku piekieł. Pewnego dnia Nathan zmusza Alana do podjęcia wyzwania. W przeciągu kilku dni chłopak będzie musiał wykonać, wymyślone przez brata, trudne zadania. Jeśli stchórzy i przegra wyjdzie na jaw jego sekret. A jest nim zauroczenie kolegą z klasy.

Zacznijmy od zadania sobie pytania czy literatura LGBTQ, skierowana do dzieci i młodzieży, jest nam w ogóle potrzeba. Skrót LGBT zna chyba każdy. Literaka Q została dodana stosunkowo niedawno (czasem na końcu stawia się również I), i oznacza osobę niepewną swojej orientacji seksualnej. Choć było to 30 lat temu, nadal pamiętam czasy szkolne, późną podstawówkę czy początki liceum. Mając dwanaście lat nie zastanawiałam się nad tym czy jestem hetero czy homoseksualna. Były koleżanki i byli koledzy, wspólne zabawy i ukrywane sekrety. Pierwsze pocałunki były raczej próbą zaimponowania szkolnej gawiedzi niż prawdziwym popędem. Czy coś się w tej kwestii, w dzisiejszych czasach zmieniło? Nie da się ukryć, że postęp technologiczny i ułatwiony dostęp do szeroko pojętej "wiedzy" sprawił, że dzisiejsi nastolatkowie wydają się być bardziej dorośli niż w moim pokoleniu. Tematyka seksualności jest obecnie na tapecie. Trafia również do szkół sprawiając, że dzieciaki zaczynają o niej myśleć a później dyskutować. Często bez odpowiedniej opieki psychologicznej. Jak dowodzą badania, zauroczenie osobą tej samej płci, nie musi świadczyć o homoseksualizmie i jest realnym zjawiskiem rozwojowym. Udowodniono, że aż 25 % młodych ludzi nie jest pewnych swojej orientacji. Jeśli kierujemy dany utwór w stronę młodzieży to należy pamiętać, że grupa ta zalicza się to literki "Q", tych co nadal poszukują. Nasza orientacja może się zmienić nawet do 25 roku życia. Odpowiedź na pytanie czy potrzebujemy takiej literatury jest tylko jedna : tak. Ma ona niezwykle ważne zadanie, jakim jest uczyć młodzież poszanowania dla różnorodności oraz tolerancji. Ma zachęcać do dyskusji i odkrywania własnej seksualności w sposób zdrowy i kontrolowany. Moim zdaniem autor wykonał kawał dobrej roboty powołując do życia bohatera, który jest jak najbardziej prawdziwy a problemy jakie przed nim stoją dotyczą dużej grupy nastolatków. Książka ta może dać im nadzieję, odwagę i sprawić, że wzrośnie ich poczucie własnej wartości.

Bycie "innym" dla nastolatka jest problemem z którym często nie jest w stanie sobie poradzić. I choć są różne odcienie i rodzaje tej "inności" to orientacja seksualna jest tym, który wydaje się być najbardziej problematyczna. Jeśli dodamy do tego problemy w rodzinie i przemoc psychiczną to dostaniemy obraz nastolatka jako ofiary własnego umysłu i środowiska. Właśnie taki jest Alan. Zaszczuty, przestraszony, trudno nawiązujący kontakty towarzyskie. Boi się poznawać nowych ludzi, ze względu na sekret który skrywa. Początek książki uderza w czytelnika niczym pięść w bokserski worek. Poznajemy Alana jako ofiarę przemocy domowej. Goniący za sławą i pieniądzem ojciec traktuje swoich synów jak śmieci. Nie mają oni oparcia w swojej matce, która przeżywa depresję. Starszy Natham stara się naśladować swojego ojca. Powoli zaczyna wyrastać na sadystycznego psychopatę a jego pierwszą ofiarą jest młodszy brat. W Polsce takich rodzin jest wiele, jednak problem ten pozostaje za zamkniętymi drzwiami. Trzeba mieć naprawdę wyczulone oko by dostrzec przesłanki, że z młodym człowiekiem coś jest "nie tak" . I jeszcze więcej odwagi by pomóc. Troszeczkę zdziwił mnie fakt, że autor potraktował przemoc, której ofiarą jest nasz główny bohater, jako coś przejściowego, etap który trzeba przetrwać i zignorować. Ugruntowuje pogląd, że nie warto mówić o swoich problemach i prosić o pomoc, gdyż znikąd jej nie otrzymamy. Dodatkowo brak tutaj jakichkolwiek konsekwencji w stosunku do sprawców. Nie ponoszą oni zasłużonej kary. Eric Bell w pewien sposób usprawiedliwia te niecne zachowania, a to już jest niebezpieczne. Powinniśmy uczyć nasze dzieci otwartości, zachęcać do dzielenia się swoimi problemami. Są grupy wsparcia, psychologowie, rodzina, przyjaciele, wszyscy Ci ludzie którzy są po to by pomagać. Młodzi ludzie nie są sami w dynamicznym, ciągle zmieniającym swoje oblicze, współczesnym świecie. Nie należy traktować problemu przemocy w rodzinie po macoszemu, bo może to mieć tragiczne konsekwencje. Wszak nie każdy nastolatek ma w sobie tyle desperacji co Alan Cole.

Prawdziwą wisienką na torcie są postaci najbliższych przyjaciół Alana : Zack i Madison. Ten pierwszy, podobnie jak nasz główny bohater, boryka się z problemami w rodzinie. Musi poradzić sobie ze śmiercią ojca, ją zrozumieć i zaakceptować. Madison, który imię dostał ku pamięci dwójki amerykańskich prezydentów, uważa że musi na nie zasłużyć. Jego wypowiedzi są śmieszne w swoim patosie, doskonale przemyślane i często karykaturalne, co sprawia że dialogi pomiędzy chłopcami tryskają humorem. Madison walczy z otyłością, która jest powodem wytykania chłopca palcami, nawet przez członków własnej rodziny. Dzięki plastycznemu językowi, którym posługuję się autor, byłam w stanie wyobrazić sobie trójkę naszych bohaterów, jakbym siedziała w ławce obok.
Nie da się ukryć, że jest to książka skierowana głównie do młodzieży. Język, którym została napisana jest prosty, łatwy w odbiorze, pozbawiony ozdobników i figur stylistycznych, w których dzisiejszy nastolatek by się pogubił. Brak tutaj głębi, fabuła jest uproszczona i przewidywalna, jednak zabieg ten był specjalny i miał ułatwić czytelnikom zrozumienie tematu, który porusza książka. A jest nim zrozumienie i zaakceptowanie własnej odmienności. Uczy młodych ludzi tolerancji i daje odwagę do tego, by wyszli z ukrycia, żyli w zgodzie ze sobą. Jest również hołdem dla przyjaźni.

"Alan Cole" nie jest tchórzem" to książka ważna i niezwykle współczesna. Młodsi czytelnicy powinni ją jednak czytać wspólnie z rodzicami, gdyż porusza tematy, które mogą być zbyt trudne i niezrozumiałe dla nastolatków, szczególnie tych wrażliwszych. Tematyka LGBTQ, ze względu na zmieniający się obraz społeczeństwa, będzie coraz częściej podejmowana przez autorów literatury new adult. Będzie sposobem na pokazywanie prawidłowych wzorców, którymi powinna się kierować dzisiejsza młodzież. Eric Bell napisał powieść mądrą, która nie tylko bawi ale i uczy. Książkę polecam również dorosłym, którzy nie tylko chcą się cofnąć w czasie lecz poznać co siedzi w umysłach ich pociech. Niech i nam również otworzą się oczy.
Ocena
Recenzja wg Czytanka na Dobranoc / (Dodano 17.09.2018)
Szkoła średnia to trudny czas dla każdego, a już szczególnie dla Alana Cole’a, który pragnie tylko pozostać niezauważonym. W domu wcale nie czuje się lepiej: wymagający ojciec i nękający go brat nie dają mu spokoju. Do tego Alan skrywa tajemnicę, która nigdy nie może ujrzeć światła dziennego. Niestety, starszy brat Alana, Nathan, odkrywa jego sekret i zaczyna go szantażować. Jeśli Alan nie wykona siedmiu zadań postawionych przed nim przez brata, o jego tajemnicy dowiedzą się wszyscy – a to w oczach Alana jest równoznaczne z publicznym wykluczeniem i wielką katastrofą. Chłopak będzie musiał wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy i pokazać się światu lub pierwszy raz w życiu postawić się Nathanowi.

Ostatnio coraz więcej książek młodzieżowych porusza tematykę LGBT. Ja takich powieści czytałam stosunkowo mało, bo tylko dwie (Nie poddawaj się Rainbow Rowell oraz They Both Die At The End Adama Silvery), a i tak wątek miłosny stanowił w nich raczej tło. Alan Cole nie jest tchórzem miała być więc moją pierwszą typową książką w tym klimacie, poruszającą temat homoseksualizmu i coming outu. Nie ukrywam, że bardzo cieszyłam się na tą lekturę i miałam wobec niej pewne oczekiwania. Czy zostały spełnione… cóż, nie do końca.

Zacznijmy od tego, że już na samym początku spotkało mnie niemałe zaskoczenie, gdy dowiedziałam się, że główny bohater, tytułowy Alan Cole, ma zaledwie dwanaście lat. Nie wiem, może jestem zacofana w stosunku do dzisiejszego świata, ale wydaje mi się sprawą nieco dziwną to, że w tak młodym wieku jest się w stanie z taką pewnością określić swoją orientację seksualną. Spodziewałam się, że Alan Cole będzie miał co najmniej siedemnaście lat, bo wydaje mi się, że w tym wieku mógłby już z większym przekonaniem decydować o swojej tożsamości.

Niestety fakt, że bohaterowie są tak młodzi (tak naprawdę na polskie realia byliby oni jeszcze w podstawówce), jest widoczny w wielu aspektach książki. Najbardziej na nerwy działały mi wszystkie żarty i zachowania bohaterów, które, mając uchodzić za zabawne, były zwyczajnie szczeniackie i żałosne. Zdaję sobie sprawę, że dwunastolatków byłoby stać na tak niedojrzały humor, jednak nie zmienia to faktu, że (1) nawet starsi bohaterowie zachowywali się jak dzieciaki (2) było to niesamowicie irytujące. Podejrzewam, że autor miał na celu rozbawienie czytelnika, jednak w większości przypadków mu to nie wychodziło.

Od samego początku Alan Cole wydawał mi się postacią dosyć żałosną – taką ciemną masą poddającą się woli innych, niegotową by stanąć w swojej obronie. Domyślam się, że Eric Bell chciał podkreślić taką kreacją bohatera jego późniejszą przemianę, jednak nic nie poradzę na to, że nie rozumiem i nie potrafię darzyć sympatią osób, które, tak jak Alan, łatwo dają sobą pomiatać. Powiedzieć, że ten bohater zrobił na mnie dosyć mizerne wrażenie, to jak nie powiedzieć nic. Mam też wiele zarzutów co do dorosłych postaci w Alan Cole nie jest tchórzem. Przysięgam, że w żadnej książce nie widziałam takiego nagromadzenia wypaczonych bohaterów. Mam wrażenie, że jedyną dorosłą w tej powieści, której nie miałam ochoty trzasnąć w głowę i prosić, by się opamiętała, była panna Richter, nauczycielka Alana. Reszta dorosłych – ojciec i matka Alana, rodzice jego kumpla Madisona – byli naprawdę koszmarni. Gdy patrzyłam na ich zachowanie, miałam wrażenie, że mam do czynienia z bandą niedojrzałych małp, a nie z dorosłymi ludźmi, od których oczekuje się pewnej odpowiedzialności i stabilności psychicznej.

W książce brakowało mi dokładniejszego opisania motywacji bohaterów. Choć bardzo się starałam, nie potrafiłam dojść do tego, dlaczego pan X zachowuje się akurat w ten sposób, a pani Y w inny. Od początku ogromną zagadką była dla mnie nienawiść ojca Alana i Nathana do jego synów, która miejscami przybierała naprawdę monstrualne rozmiary. Nieraz szokował mnie sposób, w jaki ten mężczyzna odnosił się do swojej rodziny, i mimo że w końcowej części powieści autor przytacza pewne zdarzenie z przeszłości tego bohatera, które mogło mieć wpływ na jego osobowość… i tak nie wydaje mi się, aby tłumaczyło go to całkowicie. Tak samo powód, dla którego Nathan tak zaciekle nękał i szantażował Alana, wydał mi się dosyć błahy. Nie potrafiłam pojąć również zauroczenia Alana pewnym chłopakiem, który – moim zdaniem – był wręcz koszmarny. W ogóle mam wrażenie, że żaden z bohaterów tej książki (może poza wspomnianą panną Richter) nie był bohaterem pozytywnym.

Choć książka nie jest długa i teoretycznie powinno się ją czytać błyskawicznie, nie czułam się w żadnym stopniu porwana przez tą historię. Nawet końcowa metamorfoza Alana, który w końcu przestaje być pomiotem, nie wywołała we mnie żadnych emocji. Opowieść o trudnej miłości, problemach rodzinnych i wielkim coming oucie, która miała być wciągająca, zabawna i pełna emocji, była w rzeczywistości płaska jak deska i nijaka jak kropla w morzu miliona innych podobnych książek. Nie jestem w stanie nawet wymienić jednego konkretnego plusa tej powieści – do głowy przychodzą mi tylko elementy, które albo działały mi na nerwy, albo nie robiły na mnie żadnego wrażenia.

A tak od bardziej technicznej strony, mogłabym przyczepić się jeszcze do jednej sprawy: brakowało mi oddzielenia akapitów książki w momencie, gdy akcja powieści przenosiła się w miejscu lub w czasie. Kiedy w jedno zdanie opisywało dzień Alana w szkole, a kolejne mówiło już o jego pobycie w domu można było łatwo się pogubić. Zwykłe przełożenie zdania do kolejnej linijki załatwiłoby sprawę.

Alan Cole nie jest tchórzem miała być czymś wyjątkowym, co zapamiętałabym na dłużej, a w rzeczywistości okazała się książką tak mało zapadającą w pamięć, że już teraz czuję, jak wspomnienie o niej ulatuje z mojej głowy. Niedojrzałe zachowanie bohaterów, żenujący humor i niejasna motywacja bohaterów – to wszystko przeszkadzało mi w pozytywnym odbiorze tej lektury. Niestety, choć bardzo bym chciała, nie mogę z czystym sumieniem polecić Wam tej książki. Jestem pewna, że jeśli macie ochotę na coś w klimatach LGBT, znajdziecie na rynku wydawniczym mnóstwo innych, bardziej godnych uwagi powieści.

Ocena
Recenzja wg Dominika / (Dodano 10.09.2018)

Napisz własną recenzję

Oceniasz: Alan Cole nie jest tchórzem

Jak oceniasz ten produkt? *

 
1 1 gwiazdka
2 2 gwiazdki
3 3 gwiazdki
4 4 gwiazdki
5 5 gwiazdek
Ocena
  • Limit znaków:

Dostawa

Koszty dostawy:

Zamówienie do 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Pocztex Kurier 48 4,99 zł 7,99 zł
Kurier 8,99 zł 10,99 zł
Paczkomaty Inpost 24/7 7,99 zł -

Zamówienie powyżej 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Pocztex Kurier 48 0,00 zł 5,99 zł
Kurier 0,00 zł 5,99 zł
Paczkomaty Inpost 24/7 0,00 zł -

*Płatność przy odbiorze dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

Autor

Eric Bell od dziecka był zainteresowany pisaniem. Już w podstawówce tworzył swoje opowiadania na podstawie książek dla dzieci. W liceum jego projektem na zakończenie nauki było napisanie scenariusza sztuki. I chociaż sam mówi, że był to scenariusz bardzo słaby i łamiący wszystkie zasady dobrego pisania to już wtedy wiedział, że pisanie jest dla niego ważne i chce robić to coraz lepiej. Na studiach dużo czasu poświęcał pisaniu poezji. Jako dziecko Eric chciał być nauczycielem angielskiego. Będąc na uniwersytecie studiował psychologię i planował pracować jako terapeuta. Przez myśl przeszło mu również pracowanie jako dziennikarz lub pracownik społeczny. Jednak przez cały ten czas najbardziej ciągnęło go do pisania i to do niego ciągle wracał. Swoją pierwszą książkę, „Alan Cole nie jest tchórzem”, wydał dzięki konkursowi „Pitch Wars”, w którym pisarze-amatorzy mogli zgłosić się ze szkicem swojej książki gdzie byli łączeni na dwa miesiące z wydawcami, którzy pomagali im udoskonalić i opublikować swoje dzieło. W październiku 2018 roku zostanie wydana druga książka Erica Bella – „Alan Cole doesn’t dance”.