Czarny pryzmat. Saga Powiernika Światła. Tom 1

(okładka miękka)
Czarny pryzmat. Saga Powiernika Światła. Tom 1 (okładka miękka, książki)
100/100
Autor: Weeks Brent
Liczba stron: 784
Data premiery: 11-04-2017
Wydawca: Wydawnictwo Mag

Dostępność: Dostępny | Wysyłamy w 24 godziny

Normalna cena:
49,00 zł
Special Price 30,99 zł
- +
LUB

Opis

To on ma władzę, siłę i bogactwa, zapłaci jednak za to własnym życiem. Gavin Guile jest Pryzmatem, najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Jest cesarzem i najwyższym kapłanem; tylko dzięki jego mocy, sprytowi i urokowi osobistemu możliwe jest utrzymanie kruchego pokoju.

Niestety, Pryzmaci nie żyją długo i Guile dokładnie wie, ile mu jeszcze zostało: pięć lat, żeby zrealizować pięć niemożliwych celów. Nagle jednak dowiaduje się, że ma syna, który urodził się w odległym królestwie po wojnie, dzięki której Gavin zdobył władzę. Teraz musi zdecydować, jaką cenę jest gotów zapłacić, żeby utrzymać w tajemnicy sekret, który może zniszczyć świat.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Dodatkowe informacje

Autor Weeks Brent
Nazwa Czarny pryzmat. Saga Powiernika Światła. Tom 1
Liczba stron 784
Data premiery 11-04-2017
Wydawca Wydawnictwo Mag
Seria Saga powiernika światła
Oprawa miękka
Tłumacz Okrzeja Urszula
Numer wydania II
Język wydania polski
Dystrybutor FK Olesiejuk
Język oryginału angielski
Rok wydania 2017
Forma książka

Opinie

Recenzje klientów - Ocen: 1

Są takie książki, których tylko widok, powoduje występowanie silnego przekonania mówiącego o możliwie, niezwykłej treści się w nich znajdującej. Których sam opis zapiera dech w piersiach, obiecując niesztampową przygodę, pełną tego, czego już od dawien dawna poszukiwało się w gatunku. Które wydają się wołać do czytelnika, przyciągać go przy każdej możliwej okazji. Taką powieścią ostatnimi czasy był dla mnie Czarny pryzmat. Kolokwialnie rzecz ujmując – dzieło Brenta Weeksa chodziło za mną jak jeszcze żadna dotychczas napotkana przeze mnie książka. Ekscytacja oraz zachłanność jakie towarzyszyły jej lekturze sprawiły, że oderwanie od lektury było wręcz niemożliwe. Czy te prawie 800 stron historii z gatunku fanasy było tym, czego oczekiwałam oraz tym na co długo czekałam?

Może kiedy rodzisz się na szczycie góry, możesz udawać, że góra się nie liczy, ale ci, którzy się na nią wspinają i ci, którzy rodzą się u jej podnóża i nigdy się nie wespną, wiedzą swoje.

Gavin jest Pryzmatem, najważniejszym kapłanem, wysłannikiem Orholama, cesarzem oraz najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Szesnaście lat temu on i jego brat Dazen, stali po dwóch stronach Wojny Fałszywego Pryzmata, bowiem oboje, co nigdy zresztą wydarzyć się w jednym pokoleniu nie powinno, mieli roszczenia do zajęcia czołowego miejsca w hierarchii swego świata – roli Pryzmata. Gavin wygrał, zabijając brata oraz próbując przez następne szesnaście lat kontrolować nastały po wojnie kruchy, niepewny pokój. Niespodziewanie jednak okazuje się, że Gavin ma piętnastoletniego syna z nieprawego łoża, który jako jedyny zresztą ocalał ze swej wioski do cna spalonej przez samozwańczego króla krainy, Tyrei. A to dopiero początek kłopotów Pryzmata. Syn z niepokojącymi mocami, ścigająca go coraz dokuczliwiej przeszłość, łamiący się powolnie pokój, zbliżająca się kolejna wojna oraz niebezpieczne sekrety, które powoli zaczynają wydobywać się na światło dzienne...

Czarny pryzmat to pierwszorzędna lektura z gatunku fantasty, którą – aż dziw – zna tak niewiele osób. Już od pierwszych stron wiedziałam, że wszystko w tej powieści jest wyjątkowe. Od języka, przez bohaterów, dynamiczną akcję oraz misternie wykreowany świat, na znakomitym humorze kończąc. To opowieść doskonała, zasługująca na zdecydowanie szersze grono odbiorców. Według mnie, jedna z najlepszych dostępnych na rynku, propozycji z gatunku fantasy – bez nawet joty przesady. Sam, niezwykle złożony, bazujący w dużej mierze na fizyce świat, zapiera dech w piersiach. Jego szczegółowość, nietuzinkowość oraz pomysł na kreację sprawiają, że czytelnik z szeroko otwartymi z zachwytu oczami, przewraca kolejne strony, zdając sobie powolnie sprawę z niedoskonałych możliwości własnej wyobraźni, która nie jest w stanie zbudować w umyśle tak doskonałego świata, jaki stworzył na kartach swej saerii Brant Weeks.

Najdoskonalszym elementem książki jest właśnie świat. Z początku czytelnik, błądzi w mroku, nie do końca pojmując prawidła rządzące światem Kipa oraz Pryzmata. Z czasem jednak wszelakie wątpliwości zostają rozwiane, a Brant Weeks otwiera przed odbiorcą kolejne, dotychczas zamknięte na klucz drzwi, za którymi czają się odpowiedzi. Tajemnicą nie jest, że uniwersum to opiera się w dużej mierze na świetle, na jego barwach, na magach krzesających z czegoś niematerialnego, rzeczy materialne. Jako humanista oraz osoba mająca problemy z przyswajaniem wszelakich fizycznych kwestii, muszę przyznać, że z początku bardzo żałowałam, że nie uważałam w szkole na zajęciach z fizyki. Na szczęście autor, niczym dobry nauczyciel, przy pomocy niektórych postaci, prowadzi czytelnika przez wszelakie zawiłości, rzucając nieco światła dziennego na pewne prawa. Istnieją jednak drzwi, który Weeks jeszcze nie otworzył, które czają się w mroku na swoją kolej. Świat
Przyzmata ma bowiem jeszcze wiele czytelnikowi do zaoferowania.

Niektórzy ludzie nie radzą sobie z mocą, z władzą. Niektórzy ludzie wydają się przyzwoici, dopóki nie dasz im niewolnika, bo wtedy okazują się tyranami, biją go i gwałcą. Wszelka władza i moc to próba.

Kolejnym aspektem powieści, stojącym nieomal na równi z kreacją świata, są bohaterowie. Wyraziści, ludzcy, odrębni, posiadający własne historie oraz motywacje. Tło dla ich działań jest perfekcyjnie przemyślane. Co rusz pojawiające się wspomnienia z przeszłości, które – oprócz oczywiście szokowania, ponieważ często ujawniają wiele zmieniających pogląd na fabułę faktów – sprawiają, że dane postacie są wiarygodne, mają silny fundament, na których budowane są ich charaktery. Są tacy bohaterowie, których motywacje nie są jednoznaczne, którzy lokują się między określeniem dobry i zły. To czytelnik jest ich sędzią i ocenia, która strona przeważa. Czy przeszłość, jest równie ważna co teraźniejszość? Czy władza oraz moc warte są upadku oraz całego wyrządzonego w ich imieniu zła?

Moimi ulubionymi postaciami zostali Pryzmat we własnej osobie oraz Karris – Czarnogwardzistka, niegdysiejsza narzeczona Gavina. Historia tej dwójki, ich przeszłość, a także relacja teraźniejsza jest jednym z najciekawszych wątków całej powieści. Odkrywając kolejne sekrety oraz fakty, skrzętnie ukrywane przez tę dwójkę przez szesnaście długich lat, można zostać przyprawionym o nie mały zawrót głowy! Tysiące sprzecznych myśli we własnej głowie, teorii spiskowych oraz pogrzebanych nadziei dostajemy automatycznie w prezencie. Nie mogę się doczekać ich wątków, zarówno wspólnych, jak i dotyczących każdego z osobna, w kolejnych, cudnie długich tomach. Nie tylko razem tworzą coś wartego uwagi. Osobno również potrafią namieszać oraz zaskarbić sobie przychylność czytelnika.

Jeśli mowa chociażby o Pryzmacie, nie można nie wspomnieć o humorze. Ta książka pełna jest dialogów, myśli poszczególnych bohaterów, które nieomal rozbawiają do łez. Wpleciony często w wir akcji, daje chwilowe wytchnienie, przed kolejnymi zapierającymi dech wydarzeniami. Dawno tak dobrze nie bawiłam się przy lekturze żadnej książki. Natomiast dynamiczna akcja, zwroty akcji, niepewność co do przedstawianych faktów, losów bohaterów, sprawia, że czytelnik przerzuca kolejne strony, nie mogąc doczekać się, a jednocześnie pragnąć nigdy nie dotrzeć do końca historii. Czarny pryzmat to idealna mieszanka humoru, akcji, niezwykłego świata, świetnych bohaterów oraz krwawych scen batalistycznych. Czytelnik nie ma ani chwili wytchnienia, już nieomal od pierwszych rozdziałów zapoznany zostaje bowiem z brutalnym i bezwzględnym światem, w jakim przyszło żyć Kipowi oraz pozostałym bohaterom.

Lepiej dwa razy się zastanów, zanim posłużysz się przeciwko komuś jego sumieniem. Bo może się okazać, że go wcale nie ma.

Misternie upleciona fabuła idealnie zazębia się wraz z postępującą lekturą. Czytelnik poznaje kolejne fakty, również dzięki podzielonej między bohaterów narracji, odkrywa dawno pogrzebane sekrety. Poznaje wiele punktów widzenia, koniec końców, błądząc między myślami, zastanawiając się, czy tym razem, poznałem całą prawdę? Czy to tylko jej część? Kto ma racje? Komu ufać? Czy dawni wrogowie, dziś mogą być przyjaciółmi? Za głównej postacie książki, mimo rozbitej fabuły, uznać można Gavina oraz jego syna z nieprawego łoża, czyli Kipa. Zarówno oni, jak i postacie poboczne idealnie ukazują nam mroki i cienie świata stworzonego przez Branta Weeksa. Nie są oni także, co w dzisiejszej literaturze jest wręcz plagą, idealni. Kip jest poniekąd zaprzeczeniem tego przymiotnika, co również wiąże się z częścią humorystyczną utworu. A Gavin? Nosi w sercu wiele słabości, choć powinien on być najsilniejszym człowiekiem świata.

Styl autora jest ponadprzeciętny, idealnie współgrający zarówno z gatunkiem, jak i tempem powieści. Mimo ogromnej objętości książki (prawie 800 stron)!, historię te czyta się zatrważająco szybko, zmierzając nieubłaganie ku zarazem pożądanemu oraz odwlekanemu końcowi. Dynamiczna akcja oraz niemożność odłożenia lektury, dodatkowo przyśpieszają czytanie. Dawno podczas lektury żadnej książki nie towarzyszyło mi tyle, czasem sprzecznych emocji. Dawno żadna książka tak mnie nie wciągnęła, dawno żadna fantastyka tak nie przekonała mnie swoim światem. Brent Weeks to fantastyczny geniusz, którego kolejne powieści mam nadzieję niebawem przeczytać. Czarny pryzmat bowiem to fantastyka najwyższych lotów, o której – jak mam nadzieję – zrobi się głośniej.

Ta historia nie tylko okazała się być powieścią wartą czekania oraz idealnym przykładem na to, że z intuicją czytelniczą nie ma żartów, ale przede wszystkim przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Seria o Pryzmacie ma szansę stać się jedną z moich ulubionych serii fantastycznych, jeśli nawet nie ulubioną. W ciemno mogę brać kolejne pokłosia wyobraźni autora, bowiem nie zostanę zawiedziona. Dla fana fantasy, niebanalnych światów, dobrego humoru oraz pełnokrwistych bohaterów, powiem jedno – Brent Weeks. Szok, niedowierzanie, śmiech, przerażenie, wątpliwości, niepewność, oczy z prędkością światła śledzące tekst, dłonie ledwie nadążająca z przewracaniem i umysł wciąż zasypywany nowymi faktami; to wszystko towarzyszy czytelnikowi podczas lektury Czarnego pryzmatu. To wszystko potwierdza wspaniałość książki jaką trzyma, bowiem jest to miernik dobrych powieści - ilość emocji jaką dana osoba jest zasypywana podczas czytania.

Kiedy piasek przesypuje się w klepsydrze, zwłoka w wymierzaniu sprawiedliwości jest równie zła jak niesprawiedliwość.

Jeśli jesteś fanem fantastyki, Czarny pryzmat jest książką stworzoną dla ciebie. Jeśli uwielbiasz akcję, wspaniale rozpisane sceny batalistyczne, wyraziście wykreowanych bohaterów oraz magiczny świat, jak jeszcze żaden inny, Brent Weeks jest pisarzem, którego powinieneś poznać. Jeśli szukasz czegoś nowego, czegoś co pochłonie Cię bez reszty, nie wypuszczając ze swego świata przez długie tygodnie, polubisz historię Gavina oraz Kipa. Nie zawiodą Cię w żadnym calu. Jedyną wadą tej książki jest fakt, że... się kończy. Reszta jest po prostu kapitalna. Jedna z najlepszych książek przeczytanych w tym roku, bez wątpienia.
Ocena
Recenzja wg dziewczyna z książkami / (Dodano 28.08.2017)

Napisz własną recenzję

Oceniasz: Czarny pryzmat. Saga Powiernika Światła. Tom 1

Jak oceniasz ten produkt? *

 
1 1 gwiazdka
2 2 gwiazdki
3 3 gwiazdki
4 4 gwiazdki
5 5 gwiazdek
Ocena
  • Limit znaków:

Dostawa

Koszty dostawy:

Zamówienie do 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska (48h) 3,99 zł 7,99 zł
Kurier 7,99 zł 10,99 zł
Paczkomaty Inpost 6,99 zł -

Zamówienie powyżej 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska (48h) 0,00 zł 5,99 zł
Kurier 0,00 zł 5,99 zł
Paczkomaty Inpost 0,00 zł -

*Płatność przy odbiorze dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.