Leonidy. Spektrum. Tom 1

(okładka twarda)
Leonidy. Spektrum. Tom 1 (okładka twarda, książki)
70/100
Autor: Foss Nanna
Liczba stron: 544
Data premiery: 27-11-2017
Wydawca: Driada

Dostępność: Dostępny | Wysyłamy w 48 godzin

Normalna cena:
34,99 zł
Special Price 24,49 zł
- +
LUB

Opis

"Leonidy" to pierwsza część serii "Spektrum", w której przyjaźń, miłość i ważące na całym życiu wybory splatają się w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości.

Do zalet "Spektrum. Tom 1. Leonidy" należy zaliczyć prosty, przystępny język, intrygującą fabułę i paranormalną otoczkę, która budzi zainteresowanie znacznej części czytelników literatury Young Adult. Nie bez znaczenia są również entuzjastyczne recenzje, które książka otrzymała w rodzimym kraju.

Dodatkowe informacje

Autor Foss Nanna
Nazwa Leonidy. Spektrum. Tom 1
Liczba stron 544
Data premiery 27-11-2017
Wydawca Driada
Seria Spektrum
Oprawa twarda
Tłumacz Sochańska Bogusława
Numer wydania I
Język wydania polski
Dystrybutor Media Rodzina
Język oryginału duński
Rok wydania 2017
Forma książka

Opinie

Recenzje klientów - Ocen: 2

Lubię sięgnąć od czasu do czasu po powieści młodzieżowe, jeszcze chętniej zaś sięgam po te, które obiecują opowieść z ciekawymi wątkami fantastycznymi. Tajemnicze zdarzenie, niezwykła zdolność, pojawienie się zagadkowej postaci – jeśli znajdę coś takiego w opisie fabuły książki, od razu nabieram ochoty, by ją przeczytać. Tak właśnie było z powieścią „Leonidy”, która otwiera cykl zatytułowany „Spektrum” autorstwa duńskiej pisarki Nanny Foss.
(...)
Przyznać muszę, że za sprawą pierwszej trójki bohaterów powieści Nanna Foss od razu zdobyła moją uwagę. Emi jest utalentowana plastycznie, a za sprawą jej snów i rysunków w książce znalazły się pełne barw opisy. Alban jest niewidomy, ale inne zmysły pozwalają mu postrzegać świat w sposób niedostępny innym ludziom. Linus zaś jest miłośnikiem nauki, kocha fizykę i astronomię, co jest dla fabuły książki istotne. Ta trójka już stanowiła obiecującą zapowiedź.
Niemniej interesująca jest trójka pozostałych bohaterów. Noa to buntownik, typ bad boya, który podejmuje decyzje pod wpływem impulsu. Pi to indywidualistka, która swoją odmienność podkreśla wyszukanym strojem i fryzurą. Adriana zaś to sztywna perfekcjonistka, która przez wpływ apodyktycznej matki każdą ocenę poniżej piątki uważa za osobistą porażkę.
Narratorką powieści jest Emi, z perspektywy której śledzimy całą historię. To nastolatka z typowymi dla jej wieku problemami, które blakną jednak w obliczu niezwykłych wydarzeń, jakie rozgrywają się z jej udziałem.

Początek książki, poza snem i Emi i niezwykłym spotkaniem z Noa jest ciut rozwleczony przez szkolną codzienność. Ciekawiej zrobiło się, gdy doszło do wydarzenia, które odmienia życie szóstki nastolatków. Od chwili zaś, kiedy wokół bohaterów zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a oni sami zaczęli przejawiać niezwykłe zdolności, nie mogłam się już od książki oderwać. Byłam bardzo ciekawa, co też jeszcze odkryją na temat swoich nowych możliwości i tego, co z tym się wiąże. Ostatnie 150 stron książki zaś wciągnęło mnie bez reszty i pozostawiło z ogromnym apetytem na więcej.

W powieściach młodzieżowych często pojawia się romans, tutaj jednak tak wyraźnego romansu nie ma. Są natomiast pewne delikatne wątki romantyczne i nastoletnie fascynacje płcią przeciwną, a autorka zaczyna zarysowywać coś, co ma szansę rozwinąć się w kolejnych częściach.

Przyznać muszę, że nie spodziewałam się, że powieść ta okaże się tak wciągająca i zaskakująca. Różnorodność postaci, ich charakterów i zdolności oraz nieoczekiwane zwroty akcji sprawiły, że naprawdę dobrze się przy niej bawiłam. Autorka sięgnęła po jeden z moich ulubionych motywów literacko-filmowych, czym jeszcze bardziej mnie przyciągnęła. Nie chcę Wam psuć zabawy, dlatego też nie mogę zdradzić, jaki to motyw. „Leonidy” to bardzo obiecujący początek ciekawie zapowiadającej się serii i z całą pewnością sięgnę po kolejne jej tomy.

Żeby nie było zbyt różowo, na koniec drobne żale. Zastrzeżenia mam do tłumaczenia, które chwilami sprawiało wrażenie niedbałego. W tekście odnalazłam błędy, niektóre rzeczy nie zostały zaś przetłumaczone wcale, co momentami wyglądało dziwnie. Sądzę, że tłumaczka postanowiła zostawić angielskie wtrącenia, jakie prawdopodobnie pojawiały się w duńskim oryginale, ale czasami to brzmiało po prostu źle.
Jeszcze jednym z moich zastrzeżeń jest mieszanie czasów. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy stylu autorki, ale kiedy jedno zdanie napisane jest w czasie przeszłym, a kolejne zaraz w teraźniejszym, to robi się mały chaos.
Mimo tych uwag umiałam cieszyć się lekturą, po prostu starałam się wszelkie zgrzyty ignorować.

Jeśli lubicie pełne tajemnic powieści młodzieżowe, których bohaterowie zyskują niespodziewanie niezwykłe zdolności i umiecie przymknąć oko na drobne niedociągnięcia, „Spektrum: Leonidy” to coś dla Was. Dla jej fabuły warto po nią sięgnąć. Polecam!
Ocena
Recenzja wg Marta Tadych / (Dodano 03.01.2018)
Pewnej nocy nastoletnia Emi doświadcza dziwnego snu: widzi nieznajomego chłopaka o turkusowych oczach i fioletowe światło promieniujące z jej własnych dłoni. Tworzy rysunek przedstawiający tajemniczego chłopaka, a następnego dnia doznaje szoku, gdy widzi go wchodzącego do jej klasy w szkole. Okazuje się, że Noa właśnie przeprowadził się do miasta wraz ze swoją siostrą bliźniaczką. Wkrótce Emi zauważa, że przybyciu bliźniaków towarzyszą coraz dziwniejsze zjawiska - na jej dłoniach pojawiają się trójkątne znaki, a kilkoro z jej kolegów i koleżanek potrafi robić nadnaturalne, niewytłumaczalne rzeczy.

Dziewczyna szybko zaczyna zastanawiać się, czy, to, co dzieje się wokół niej, jest rzeczywistością, czy może kolejnym wybujałym snem. Ogarnia ją coraz większy chaos, w którym ciężko jest jej myśleć racjonalnie. Wkrótce jednak zdarzy się coś, co raz na zawsze rozwieje jej wątpliwości. To tylko kwestia czasu...

Od pierwszej chwili, gdy dostałam propozycję przeczytania Spektrum, byłam tą książką zafascynowana. Nie da się ukryć, że dużą część pracy, mającej na celu zachęcenie mnie do lektury, odegrała okładka, która wygląda przecudownie, jednak sama fabuła przedstawiała się tak samo interesująco. Gdyby moje relacje z tą książką przedstawić w postaci wykresu, pokazałby on, że początkowo powieść nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, stopniowo stawała się jednak coraz lepsza, wręcz fascynująca, aby na koniec zakończyć naszą znajomość rozczarowaniem. Ale od początku...

Pierwsze rozdziały wydały mi się dosyć typowe - zjawił się obowiązkowy w powieściach młodzieżowych bad boy, mający cały świat w głębokim poważaniu i budzący postrach u połowy szkoły. Była też nasza główna bohaterka Emi - szara myszka, nigdy niezabierająca głosu na lekcji, całkowicie zanurzona w swoim szkicowniku i rysunkach. Aby dopełnić całości, musiałaby pojawić się także klasyczna piękność i klasowa kujonka w jednej osobie, która samą siebie ceni w świecie najbardziej. I w istocie, taka osoba także się pojawia. Ten cały schemat nie napełnił mnie bynajmniej nadzieją na dobrą lekturę - jest to jeden z najbardziej irytujących motywów dla mnie. Gdzieś tam w tle (bardzo odległym tle) czaiła się tajemniczość, na którą czekałam...

I doszła ona do głosu, gdy książka nieco się już rozkręciła. Z biegiem czasu Spektrum zdawało się rozkwitać, łapiąc czytelnika w swoją sieć. Bohaterowie odkrywali w sobie coraz to nowe nadnaturalne umiejętności, które były dla nich tak samo wielką tajemnicą, jak dla mnie. Były to zdolności, których nie powstydziłby się żaden superbohater Marvela, przyrzekam. Książka stawała się coraz bardziej fascynująca, jednak była zajmująca w taki niewymuszony sposób - nie zajmowała myśli całkowicie, lecz stanowiła przyjemny umilacz gdzieś w tle. Wiecie, nie wszystkie książki od razu porywają nas w wir wydarzeń, nie dając czasu na jedzenie, oddychanie, czy jakiekolwiek inne czynności życiowe. Niektóre stanowią po prostu miłą odskocznię, do której z chęcią wraca się wieczorami, i Spektrum było jedną z nich.

Nasza postać bad boya, czyli Noa, zasługuje na jeszcze jedno wspomnienie. Z tego schematu postaci da się zrobić dużą zaletę historii i mogłabym naprawdę wymienić kilku takich bohaterów, których naprawdę uwielbiam. Jednak czasem taka osoba staje się tylko upierdliwym elementem powieści, który nie daje o sobie zapomnieć, jakkolwiek bardzo się tego pragnie. Noa doprowadzał mnie do białej gorączki za każdym razem, gdy otwierał usta. Był to chłopak, któremu nieustannie towarzyszyła ogromna porcja pogardy dla całego świata oraz odpowiednia porcja uwielbienia dla samego siebie. Autorka zapewne chciała stworzyć bohatera-buntownika, jednak bunt Noa przeciwko wszystkim i wszystkiemu nie miał najmniejszego sensu i tym samym chłopak ten stał się najsłabszym i najbardziej nieznośnym elementem Spektrum.

Sprawą, której nie potrafię zrozumieć, jest fakt, że naprawdę sporą liczbę słów w książce stanowią wstawki z języka angielskiego. Wiecie, są to zwroty, których używają bohaterowie, typu ,,smart-ass", ,,survival of the fittest" lub ,,loverboy", a które nie zostały przetłumaczone na język polski. Podejrzewam, że był to zabieg zastosowany przez samą autorkę, a tłumacze z duńskiego na polski dostosowali się do jej koncepcji, ale taka stylizacja tekstu wypadła moim zdaniem bardzo sztucznie. Rozumiem, że młodzi ludzie nieraz używają słów pochodzenia obcego, ale tutaj było to za bardzo przerysowane i nieco przeszkadzało mi w czytaniu.

Zanim zabrałam się za Spektrum, zdążyłam już zobaczyć kilka pierwszych recenzji tej książki, które rozpływały się w zachwytach. Możecie więc uwierzyć, że miałam co do niej całkiem spore oczekiwania. Patrząc na jej całokształt, była to powieść całkiem ciekawa, jednak odbieram ją raczej jako wstęp do naprawdę interesującej historii, przedsionek czegoś lepszego, co mam nadzieję przeczytać w przyszłości. Nie mogę jednak ukryć, że zdołałam wyłapać kilka znaczących wad Spektrum, które sprawiły, że po zakończeniu książki byłam lekko rozczarowana.

Spektrum. Leonidy to pierwszy tom serii, która ma potencjał, aby w przyszłości rozwinąć się w dobrym kierunku i stać się czymś wyjątkowym. Sama książka miejscami mnie zachwycała, czasem irytowała - ogólnie rzecz biorąc była więc ciekawa, jednak nieco niedopracowana. Na pewno dam szansę kolejnym tomom i trzymam kciuki, aby okazały się lepsze.

booksofsouls.blogspot.com
Ocena
Recenzja wg Dominika / (Dodano 22.12.2017)

Napisz własną recenzję

Oceniasz: Leonidy. Spektrum. Tom 1

Jak oceniasz ten produkt? *

 
1 1 gwiazdka
2 2 gwiazdki
3 3 gwiazdki
4 4 gwiazdki
5 5 gwiazdek
Ocena
  • Limit znaków:

Dostawa

Koszty dostawy:

Zamówienie do 98,99 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt Odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska 3,99 zł 7,99 zł
Kurier 7,99 zł 10,99 zł
Paczkomaty Inpost 6,99 zł -

Zamówienie od 99 do 148,99 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt Odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska 0,00 zł** 7,99 zł
Kurier 7,99 zł 10,99 zł
Paczkomaty Inpost 6,99 zł -

Zamówienie powyżej 149,00 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt Odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska 0,00 zł 5,99 zł
Kurier 0,00 zł 5,99 zł
Paczkomaty Inpost 0,00 zł -

*Płatność przy odbiorze dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

**Promocja trwa do 16.12.18 r. do godz. 23:59.