Nic do stracenia. Wreszcie wolni

(okładka miękka)
Nic do stracenia. Wreszcie wolni (okładka miękka, książki)
67/100
Liczba stron: 336
Data premiery: 24-05-2017
Wydawca: Harper Collins

Dostępność: Dostępny | Wysyłamy w 24 godziny

Normalna cena:
39,99 zł
Special Price 30,99 zł
- +
LUB

Opis

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie.

Dodatkowe informacje

Autor Moseley Kirsty
Nazwa Nic do stracenia. Wreszcie wolni
Liczba stron 336
Data premiery 24-05-2017
Wydawca Harper Collins
Oprawa miękka
Tłumacz Obłucki Krzysztof
EAN 9788327629593
Numer wydania I
Język wydania polski
Język oryginału angielski
Rok wydania 2017
Forma książka

Opinie

Recenzje klientów - Ocen: 6

Na Nic do stracenia. Wreszcie wolni czekałam z ogromną niecierpliwością od momentu kiedy tylko przeczytałam pierwszą część, czyli Początek. Ojciec Annabell w końcu zostaje Prezydentem, jej uczucie wobec Ashtona coraz bardziej się rozwija.

Jednak mimo tego, że Anna jest zakochana w Ashtonie to nadal, uczucie do Jack’a nie daje o sobie zapomnieć, a pamięć o jego śmierci coraz bardziej uświadamia jej to, że Ashtona również może stracić. Przez zbliżający się proces Cartera Thomasa, Anne zaczynają dręczyć koszmarne wizje ukazujące śmierć Ashtona z ręki Cartera.

Kiedy Anna w końcu dowiaduje się o listach pisanych do niej przez Cartera, a później o tym, że Carter został wypuszczony na wolność z braku niewystarczających dowodów, dziewczyna decyduje się na dramatyczny dla niej krok. Postanawia odesłać Ashtona z dala od siebie, aby go chronić. Jednak chłopakowi wmawia, że już go nie kocha i nie chce go widzieć.

Po wyjeździe Ashtona wydarzenia przybierają tragiczny obrót, a koszmar Anny, którego tak się obawiała spełnia się.

Pierwsza część, czyli Nic do stracenia. Początek czytało mi się tak fantastycznie, że pozostawiła po sobie wielki niedosyt, dlatego też wobec jej kontynuacji Nic do stracenia. Wreszcie wolni miałam ogromne oczekiwania. Niestety dla mnie przeważająca większość książki była monotonna i nużąca, przez powtarzające się schematy. Po tej części spodziewałam się większej akcji i dramatyzmu przez zbliżającą się rozprawę Cartera Thomasa, jednak taka interesująca i trzymająca w napięciu akcja pojawiła się dopiero pod koniec książki. Jednak nie spisuję tej książki na straty, bo warto ją przeczytać i poznać dalsze losy Anny i Ashtona – to obie części to świetna propozycja na gorące, wakacyjne dni
Ocena
Recenzja wg Katarzyna Dudek / (Dodano 19.06.2017)
Z każdą kolejną przeczytaną książką Kirsty Moseley coraz bardziej się nimi nudzę, ponieważ autorka zaczyna stosować podobne motywy i nawet jeśli okoliczności i sytuacja bohatera jest inna, przeważnie sprowadza się do tego samego i każda historia kończy się tak samo. W tym wypadku nie czytałam pierwszej części, jednak nie żałuję tego i możliwe, że nawet tego nie zrobię, ponieważ szkoda mi na to czasu - prawie wszystkiego dowiedziałam się z pozycji, którą mam dzisiaj na tapecie. Zmierzam do tego, iż mimo dużej różnicy w fabule „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” kojarzy mi się z „Chłopakiem, który zakradał się do mnie przez okno”. Jest to chyba spowodowane wątkiem związanym z przemocą i pewną tajemnicą, która ugryziona została w tej historii w inny sposób, jednak i tak za bardzo po przeczytaniu przypomina mi wrażenia po tamtej lekturze. Więcej nie zdradzę, bo ze spojlerami się nie lubimy!

Irytującą rzeczą była zbyt harmonijna akcja przez prawie dwieście stron, po czym nagle wszystko nabrało tempa i niespodziewanie zaczęło się dziać coś więcej (chociaż nie było nawet się czym ekscytować, bo wcześniej w książce wspomniano o paru rzeczach, które jasno wskazywały na to, co dziać się miało dalej). Przewidywalność to nie jedyna wada przedstawionej historii - relacje Annabelle i Ashtona w pewnych momentach aż ociekały słodyczą, było tego dla mnie za dużo, ponieważ główny bohater został przesadnie wyidealizowany - jak zresztą większość postaci w tego typu książkach. Jak wspomniałam, mamy tu do czynienia ze schematycznością - płeć żeńska w opałach i książę ją ratujący, tylko w trochę innym wydaniu. Nie zmienia to faktu, że to wszystko już było.

To nie tak, że „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to książka, która ma same minusy. Jest wciągająca, pomaga zapomnieć choć na chwilkę o tym, co dzieje się wokół nas, a to, że historia nie jest bardzo prawdopodobna i realna, może akurat komuś się spodobać, kto wie? Nie przekreślam całkowicie twórczości autorki - myślę, iż kiedyś dam jej jeszcze szansę, ale [mam nadzieję] z innymi bohaterami i w innych okolicznościach, ponieważ tym razem było naprawdę średnio.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu HarperCollins!

https://oxu-czytanie.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html
Ocena
Recenzja wg Wiktoria / (Dodano 16.06.2017)
NA WSTĘPIE INFORMUJEMY, ŻE W RECENZJI MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOILERY, PONIEWAŻ JEST TO KONTYNUACJA KSIĄŻKI "NIC DO STRACENIA. POCZĄTEK" K. MOSELEY (AUTORKI BESTSELLERA "CHŁOPAK, KTÓRY ZAKRADŁ SIĘ DO MNIE PRZEZ OKNO"). WYJAŚNIŁYŚMY, WIĘC ZAPRASZAMY DO KRÓTKIEJ, ALE WYCZERPUJĄCEJ TEMAT RECENZJI (JAKO ŻE JAK WIECIE JEST TO KONTYNUACJA :))

Ashton jak zawsze przy swojej "dziewczynie" Annie, nawet nie korzysta z urlopu, który mógł spędzić z przyjaciółmi, jednak wybiera wakacje z Anabell bez ochrony. Po prostu chłopak idealny dla każdej kobiety. Nic dodać, nic ująć, ale czy na pewno? Za wiele nie będziemy zdradzać, przekonacie się czytająć :).

Anna czy uda się ją uchronić od prześladowcy sprzed lat, gdy straci anonimowość po wyborze ojca na prezydenta? Czy uwierzy w miłość Astona? Czy zdoła pokochać jak dawniej, pamiętając swojego ukochanego Jacka?

Książki Kirsty Moseley opowiadają o trudach z przeszłości tak było w "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" oraz w aktualnie recenzowanej duologi "Nic do stracenia" ten motyw w książkach bardzo nam się podoba, ponieważ pokazuje, że z przeszłością można wygrać i demony przeszłości nie będą nam straszne, ale również to ile czasu, stan umysłu oraz jakich ludzi potrzebujemy, aby je pokonać. Styl pisania autorki jest prosty, więc czytamy szybko, z wielką ciekawością, co wydarzy się za chwilę, pochłaniamy ją po prostu w całości. Opisy w książkach idealnie opisują daną sytuację oraz emocje. Plusem tego cyklu jest również to, że wydarzenia nie dzieją się w przeciągu tygodnia, czy miesiąca, lecz jest to kilka miesięcy, które idealnie obrazowały wzloty i upadki Anny i Ashtona.

Na końcu chciałybyśmy polecić książkę każdej osobie lubiącej obyczajówki, naszym zdaniem pochłonie ona każdego :).
Ocena
Recenzja wg Zaczytane z Mazur / (Dodano 15.06.2017)
''Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował.''

Ojciec Anny Spencer zostaje zaprzysiężony na prezydenta. Dziewczyna, która ceniła swoją prywatność od tej chwili przestaje być anonimowa. Wraz z Ashtonem pojawiają się na okładkach gazet i w mediach jako para. Jednak chłopak obawia się tego, co zrobi Carter, do którego dojdą te informacje.

Koszmar Anny jeszcze się nie skończył. Niebawem odbywa się kolejny proces jej prześladowcy podczas, którego nic nie idzie jak powinno. Mężczyzna zostaje wypuszczony na wolność, a życie Anny znów jest w niebezpieczeństwie. Carter chce odzyskać ją, nie wiadomo do jakich czynów się dopuści.

Anna powoli zaczyna ufać w uczucia Ashtona. Jednak trudno jest jej wyprzeć z głowy, że kiedyś był podrywaczem. Dziewczyna nie potrafi uwierzyć, że ktoś ją może pokochać - złamaną i skrzywdzoną osobę, która ma pewne rysy na duszy i psychice.

Nie mogłam się doczekać, aż znowu wejdę w świat Anny i Ashtona. Pokochałam obydwu bohaterów. Anna w końcu przekonała się do Ashtona, chociaż z pewnym uporem, co mnie niekiedy wkurzało. Jak dla mnie zbyt długo bawili się w kotka i w myszkę. Wystarczyło tylko ze sobą szczerze porozmawiać. Akcja w tej książce jest ciekawsza niż w poprzedniej części, ale są dwie rzeczy, których jak dla mnie, w którymś momencie było za dużo. Było za słodko i za mało realnie. Nie przeszkadza mi taki zabieg w książkach, bo naprawdę lubię czasem oderwać się przy takich książkach, ale uważam, że co za dużo to nie zdrowo - nawet dla mnie. Jednak to nadal ulubiona przeze mnie historia. Postacie Anny i Ashtona przeszły metamorfozy. Jemu przybyło zdecydowania, a ona w końcu odnalazła chęć do życia. Jej stosunki z rodzicami się poprawiły.

''Nic do stracenia'' pokazuje, że po najgorszej tragedii można odnaleźć się na nowo. Wzrusza, rozbawia, momentami irytuje, ale jeśli ktoś potrzebuje czegoś odmóżdżającego to warto po tę książkę sięgnąć. Pomimo poruszanych w niej trudnych tematów, jest to książka napisana w lekkim stylu, którą czyta się błyskawicznie. Ponownie nie mogłam się oderwać i to głównie przez postać Ashtona, którą najbardziej polubiłam.
Moim skromnym zdaniem, całą tę historię można było zmieścić w jednej części, ale i tak miło było ponownie spotkać się z tą parą.

redgirlbooks.blogspot.com
Ocena
Recenzja wg Red Girl Books Recenzje / (Dodano 12.06.2017)
Kirsty mimo iż pisze książki młodzieżowe to została jedną z moich ulubienic. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" czyli debiut Moseley zdecydowanie przekonał mnie do autorki. I choć każda kolejna historia ma w sobie coś z poprzedniej, jakby kanwa była jedna to każda ma w sobie to coś. "Nic do stracenia" to drugi już cykl autorki, który składa się z więcej niż jednej książki. Obie zapowiadały się ciekawie, ale czy utrzymały poziom?

Anabelle Spencer ma zaledwie 20 lat, ale przejścia o jakie nie posądził by jej nikt - do póki jej nie pozna. Jest nerwowa, wystraszona, nie toleruje nawet własnych rodziców. Ma za sobą porwanie, przetrzymywanie i znęcanie fizyczne oraz psychiczne. Lada dzień ma się odbyć proces jej prześladowcy i mordercy jej pierwszego chłopaka. O jej ochronę dbają ochroniarze asystujący i ten jeden spędzający z nią wyjątkowo dużo czasu. A ten czas wymaga kontaktu nie tylko słownego. Co ciekawe Anna od pierwszego dnia zaufała Asthonowi, otwarła się i choć niejednokrotnie wykorzystała go dla własnego widzimisię to zaczyna przyznawać przed samą sobą, że nie traktuje go już tylko jako ochroniarza czy przyjaciela. Mimo, że obiecała kochać zamordowanego Jacka to jej serce reaguje na agenta Taylora za każdym razem, gdy go widzi, słyszy czy... dotyka.
Wszystko się komplikuje w momencie, gdy ojciec Anabelle zostaje wybrany na prezydenta. Dziewczyna nie ma już szans na życie w ukryciu, bycie anonimową i ukrywanie się. Ochrona zostaje wzmożona, Ashton nie odstępuje jej na krok, a ona ciągle myśli, że to w związku z wyborami, a nie Carterem Thomasem.
Nadchodzi jednak dzień kiedy Taylor wraz z ojcem Anny muszą jej powiedzieć skąd ochrona i dlaczego jest ona tak ważna.

Co zrobi Anna z uczuciami do Ashtona? Czy pozwoli na rozwinięcie się znajomości czy wręcz przeciwnie i postanowi ja zakończyć? O co prócz serca Anabell będzie musiał walczyć agent SWAT? Czy pisane im będzie żyć razem i czy w ogóle przeżyją?

Historia brzmi ciekawie i tak też się zapowiadała. Nie liczyłam na nic wielkiego skoro to młodzieżówka - choć pod tym względem zostałam zaskoczona nie raz. Niestety drugi tom Guarded Hearts został zniszczony przez zbyt wybujałą wyobraźnie Kristy. Coś co mogło być ciekawe, momentami wzruszające zostało obrócone w komedię, która nawet śmieszna niestety nawet nie była śmieszna. Ale jedno jest pewne - ja daje Moseley jeszcze jedną szansę. Bo już wyszła druga część kolejnego cyklu, więc zobaczę na co stać Kirtsy właśnie tam. Powieści Kirsty jak jedna nadają się na letnie wypady, weekendy czy chwilkę odrealnienia. Choć każda z nich ma elementy dramatu i to niejednokrotnie któreś z bohaterów zmaga się z traumatycznymi przeżyciami to książki są lekkie, napisane łatwym językiem i zdecydowanie szybkie do czytania. Bohaterowie praktycznie każdej powieści są sympatyczni i do polubienia - tu mniej polubiłam Anabelle za jej egoizm i wykorzystywanie Asthona, ale może dzięki temu oni okazali się bardziej ludzcy, bo mają jednak jakieś wady. Zachęcam do zapoznania się jako przerywnik od cięższej literatury.

Więcej na:
www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
Ocena
Recenzja wg www.swiatmiedzystronami.blogspot.com / (Dodano 08.06.2017)
Słodkiej bajki o Annie i Ashtonie ciąg dalszy? No niestety, co to to nie...
Tym razem literki mordoklejki odmówiły współpracy, różowy kolor przybrał żałobną barwę, a poczciwy lukier zgorzkniał z irytacji, w obliczu tego, co wydarzyło się na kartach tej powieści.
Wszystko za sprawą bohaterów, którzy poczuli chyba zbytnią wolność i nie mając już nic do stracenia, postanowili zaprzepaścić całkiem udany początek...

Takiej kontynuacji losów księżniczki i jej księcia-wybawiciela właściwie się spodziewałam. Co tam u nich nowego, zapytasz albo i nie zapytasz, ale i tak Ci powiem. Otóż ojciec głównej bohaterki awansował i Anna nosi teraz miano córki prezydenta. Ashton niezmiennie trwa przy jej boku, udając, a może i nie udając, jej chłopaka, a świat zachwyca się nimi bardziej, niż królewską parą. Wszystko dobrze się układa, dzieci szczęśliwe, rodzice zachwyceni, żyć nie umierać. Przynajmniej na początku.
Z tym, że niestety poziom książki, w porównaniu z pierwszą częścią, poleciał na łeb, na szyję...

Sodówka uderzyła bohaterom do głowy - tak bym to określiła.
Z całkiem niezłych, choć nieco zbyt idealnych, głównych postaci, zrobiła się para wyjątkowo denerwujących celebrytów. Nadopiekuńczość Ashtona przekracza wszelkie dopuszczalne normy, a chwilami puste przemyślenia Anny, wprawiają człowieka w głębokie zwątpienie. Problem polega na tym, że on ją kocha, ona uświadamia sobie, że też go kocha, ale jest ślepa, myśli, że on jej nie kocha i ciągle radzi mu znaleźć sobie dziewczynę na jedną noc. A potem oczywiście zaprasza go co noc do siebie.
CYRK, po prostu cyrk.
W pierwszej części jeszcze jako tako to wyglądało i ich rozkwitająca relacja nawet mi się podobała, ale tutaj coś zdecydowanie poszło nie tak. Mam wrażenie, że wszystko zjechało po równi pochyłej, łącznie z dialogami, które momentami były denne i przerażająco tanie.

Co do samej fabuły... Banał na banale, banałem pogania. Przewidywalność, najbardziej oklepane rozwiązania i zupełny brak realizmu. Czytasz i wzdychasz, bo nie wierzysz, że można było tak to zepsuć. Nie powiem, są w tej historii przebłyski czegoś dobrego, ale ostatecznie to coś tonie w lepkiej lawie niczego. Bo z przykrością muszę stwierdzić, że ta książka przez przeważającą ilość stron, jest po prostu biadoleniem o niczym.
A zakończenie... Dosłownie nie wiedziałam czy się śmiać, czy płakać, więc się roześmiałam, bo nie miałam już i tak nic do stracenia. Nie mam nic do bajkowych finałów, ale są też pewne granice.

Przeczytałam szybko i postaram się równie szybko zapomnieć. Z pewnością książka miała przekazać wiele cennych wartości, ale ja zapamiętałam z niej głównie, że trzeba uważać na nadopiekuńczych chłopaków, że nawet na łożu śmierci, warto pozachwycać się tym, ilu bandytów załatwił twój facet i przede wszystkim, że jako córka prezydenta, możesz przywłaszczać sobie bezkarnie buty, za które nie zapłaciłaś. Kwintesencja tej książki :')

Nic do stracenia. Wreszcie wolni to coś aż za lekkiego, zbyt odmóżdżającego i wybitnie zapychającego czas, którego i tak masz za mało. Pomysł oklepany, ale moim zadaniem i tak zawiniło wykonanie. Za dużo biadolenia, za mało konkretów. O ile pierwszą część polecam, bo mimo niedociągnięć mi się podobała, o tyle drugą odradzam, ponieważ nie wnosi za wiele, a za to irytuje po mistrzowsku.
Jestem zawiedziona tym, co zaprezentowała tutaj autorka, ale mimo wszystko chcę dać jej jeszcze szansę i może za jakiś czas, sięgnę po kolejną jej książkę. Tej nie polecam.
Ocena
Recenzja wg Książkowe Zacisze / (Dodano 06.06.2017)

Napisz własną recenzję

Oceniasz: Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Jak oceniasz ten produkt? *

 
1 1 gwiazdka
2 2 gwiazdki
3 3 gwiazdki
4 4 gwiazdki
5 5 gwiazdek
Ocena
  • Limit znaków:

Dostawa

Koszty dostawy:

Zamówienie do 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Pocztex Kurier 48 4,99 zł 7,99 zł
Kurier 7,99 zł 10,99 zł
Paczkomaty Inpost 6,99 zł -

Zamówienie powyżej 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Pocztex Kurier 48 0,00 zł 5,99 zł
Kurier 0,00 zł 5,99 zł
Paczkomaty Inpost 0,00 zł -

*Płatność przy odbiorze dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.