Pusta noc. Żniwiarz. Tom 1

(okładka miękka)
Pusta noc. Żniwiarz. Tom 1 (okładka miękka, książki)
83/100
Liczba stron: 432
Data premiery: 10-05-2017
Wydawca: Czwarta strona

Dostępność: Dostępny | Wysyłamy w 24 godziny

Normalna cena:
36,90 zł
Special Price 24,49 zł
- +
LUB

Opis

Pierwsza odsłona serii "Żniwiarz"!

Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką Żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Dodatkowe informacje

Autor Hendel Paulina
Nazwa Pusta noc. Żniwiarz. Tom 1
Liczba stron 432
Data premiery 10-05-2017
Wydawca Czwarta strona
Seria Żniwiarz
Oprawa miękka
Numer wydania I
Język wydania polski
Dystrybutor Wydawnictwo Poznańskie
Język oryginału polski
Forma książka

Opinie

Recenzje klientów - Ocen: 6

Jest taka poważna zasada bycia geekiem: jeśli robią coś na wzór twojego ulubionego serialu, to lecisz po to i patrzysz, czy faktycznie jest takie świetne, a później w zależności od preferencji obrzucasz łajnem, albo wychwalasz pod tęcze i jednorożce. Dziś szykuje się mała konfrontacja multi-kulturowego ,,Supernatural'' z ulokowanym głęboko w naszych starych wierzeniach i tradycjach ,,Żniwiarza'', bo jeżeli w recenzji, ktoś wychwala autorkę, jako Erica Kripkego w spódnicy to niema bata, żebym się o tym nie przekonała na własnej skórze.



Magda jest zwykłą 20-latką z niezwykłą rodziną. Feliks, jej wuj, jest żniwiarzem, czyli najprościej mówiąc widzi nawich (stworzenia nadprzyrodzone) i nigdy nie umiera - przynajmniej nie na długo. Magda w całym tym świecie jest raczej gdzieś pośrodku - tak jak Feliks widzi nawich, ale jednocześnie nie jest żniwiarzem, co znacznie utrudnia eskapady na pobliskie cmentarze w poszukiwaniu przygód, choć dziewczyna nie ukrywa, że łapanie potworów nieustannie ją pociąga.

Tak właśnie można by było streścić fabułę i powiem wam, że na początku uważałam, że może wyjść z tego coś w rodzaju urban fantasy tyle, że w wersji mniej urban a bardziej rural. Nie przewidziałam jednego - wątku miłosnego. Bohaterów co prawda mamy dwóch, jednak trzecioosobowa narracja znacznie bardziej skupia się na Magdzie, która poznaje nowego mieszkańca miasteczka, Mateusza. Teoretycznie niby autorka łączy jakoś te dwa przeplatające się naprzemiennie wątki, czyli potwory i miłostki, lecz ostatecznie ja, jako odbiorca, miałam wrażenie, że zabiera mi się czas, który mogłabym poświęcić między innymi na poznawanie innych starych obrzędów czy stworzeń. Jest to o tyle irytujące, że Czwarta strona reklamowała książkę właśnie demonologią słowiańską oraz ludową, a w ostatecznym rozliczeniu jest jej tam jak na lekarstwo.



Jeżeli już mówimy o świecie przedstawionym w ,,Żniwiarzu'' to należy otwarcie powiedzieć, że jest bardzo prosty, gdyż już na samym początku klarownie podaje nam się reguły rządzące tamtejszym światem - istnieje sfera ludzka (dokładnie taka sama jak w naszym świecie), lecz tuż obok egzystują duchy i monstra, o jakim nawet baśniarzom się nie śniło. Kiedyś przy złych smokach zawsze stali rycerze, aktualnie obok potworów czuwają tytułowi żniwiarze, którzy są kimś pomiędzy łowcami z ,,Supernatural'' a doktorami w ,,Doktorze Who''. Żniwiarze pomagają zwykłym obywatelom, kiedy coś złego się dzieję; czasami są wzywani przez starców, którzy jeszcze zachowali pamięć o złych stworach, a czasami śledzą nekrologii w gazetach, aby na ich podstawie przypuszczać, gdzie prawdopodobnie pojawią się upiory. Żniwiarze rzadko spotykają się ze sobą - są po prostu zwykłymi bytami, które robią, co do nich należy, lecz nie zrzeszają się, w żadne organizację. Co łączy ich z sławnym, brytyjskim doktorem? Przede wszystkim to, że śmierć żniwiarza nie jest trwała. Żniwiarze po śmierci znajdują nowe, opuszczone już ciało - zachowują wspomnienia zmarłej osoby, a nawet zyskują jej charakterystyczne zachowania czy lęki, więc za każdym razem stają się nieco inną osobą.

Ta prosta konstrukcja świata nie jest kwestią całkowicie przekreślającą książkę, aczkolwiek gdyby ten świat miał już od początku jakiś zarys intrygi, jakieś kwestię nie do końca wszystkim znane byłabym o wiele bardziej zaintrygowana. Poza tym prostota całego tła słowiańskiego objawia się w bestiach. Feliks wybiera się na kilka wypraw, jednak cały czas łapie te same potwory. Więc tych stworów jest... pięć? Może dziesięć. Poroniec, bezkost, diabelski pies, demon, potępieńce, bezcieniści, upiory i właściwie to byłoby już wszystko. Rzadko też dostajemy czynniki, które złożyły się na powstanie i rozwój czegoś. Nie wiem czy bezcieniści (jeśli tak w ogóle się nazywają, bo mogłam przekręcić nazwę) rodzą się niemowami czy to jakaś kara. W większości przypadków nie mam też pojęcia, czy potwory są tu kimś, kto się taki rodzi, czy może kiedyś byli to normalni ludzie.



Najbardziej przeszkadzał mi jednak brak dynamizmu pomiędzy postaciami. Porównując zachowanie bohaterów z pierwszych stron a ostatnich, mogłabym spokojnie osądzić, że są tacy sami. Magda i Feliks mają cały czas mniej-więcej te same stosunki emocjonalne - on się martwi, chce ją chronić (co jest zarysowane dość sztywno), ona należy raczej do typu, który się obraża i, i tak zrobi po swojemu. Moja sroga ocena płynie głównie z tego, że cały czas widziałam ,,Żniwiarza'' jako serial - miało to swoje plusy, ale także minusy, bo widząc ogromny potencjał, jaki płynie z kwestii rodzinnych między bohaterami, nie mogłam nie zauważyć, jak autorka spaprała sprawę całej dramaturgii, bo nawet jeśli gdzieś w oddali grasuje morderca (a my o tym doskonale wiemy) to bohaterowie są nam tak odlegli, że właściwie nie obchodzi nas czy przeżyją. Po prostu biernie obserwujemy dwie strony obstawiając, kto wygra.



Do zarzutów dopisałabym też dialogi - szczególnie w pierwszej części bywają one mocno nienaturalne, a bohaterowie ,,wybuchają'' w różnych, czasami nieco randomowych momentach. No i ciekawią mnie dwa aspekty fabularne. Po pierwsze, jest scena, gdzie żniwiarz dostaje nowe ciało, które umarło wskutek wypadku samochodowego. Owy żniwiarz wychodzi z samochodu, po czym próbuje się dostać do swojego środowiska, rodziny... Do tego momentu jest wszystko w porządku, ale co później? Skoro był wypadek to, ktoś powinien wcześniej czy później zadzwonić po policję i skontaktować się z właścicielką samochodu, a rodzina powinna jej szukać, co w dobie kamer nie jest znowu aż tak trudne. I nie mówię tu tylko o tym jednym przypadku, ale także o wszystkich innych wcieleniach żniwiarzy, które tutaj nie były opisane. Jak to możliwe, że nikt nigdy nie zauważył, że zginął mu (na przykład) brat? To mnie mocno ciekawi. Podobnie zresztą mam z ulicznym monitoringiem zwanym staruszkami. Społeczeństwo w ,,Żniwiarzu'' dzieli się na dwie części - starcy wierzący w słowiańskie stwory i młodzi, którzy z niczego nie zdają sobie sprawy. Zadziwiające jest to, że przez całą książkę nie ma żadnego niedowiarka, żadnych problemów związanych z niewiarą w potwory. Wszystko szło Feliksowi zbyt gładko.

Z recenzji wynika jakby czytanie tej książki było drogą przez mękę, ale nie było tak źle. Lekturę czytało się błyskawicznie (głównie przez mnóstwo dialogów), fabularnie również było w porządku i choć minusów jest sporo to widzę dużą szansę na poprawę w kolejnych tomach.



Po przeczytaniu książki uznałam, że nie jest najgorsza, ale do najlepszych również nie należy, jednak im więcej czasu upływa od jej przeczytania tym znajduje więcej minusów. Przeczuwam, że drugi tom może być o wiele lepszy, jednak czy się za niego zabiorę? Niewykluczone, ale raczej nie prędko.
Ocena
Recenzja wg Doviko / (Dodano 12.01.2018)
Dwudziestoletnia Magda jest z pozoru zwyczajną dziewczyną. Dnie poświęca na pracę w księgarence i wykonywanie prac domowych. Dziewczyna jak do tej pory nie spotkała kogoś, kto by ją zaintrygował, więc w wolnych chwilach całkowicie skupia się na tropieniu upiornych stworzeń, wyciągniętych prosto ze słowiańskich opowiastek. Do czasu, aż natyka się na tajemniczego Mateusza, z którym spędza coraz więcej czasu. Magda obdarza go zaufaniem i pokazuje świat, jakiego większość nie zauważa. Wszystko się komplikuje, gdy z krainy zamieszkałej przez demony ucieka, jak dotąd najpotężniejszy z nich. Dla żniwiarzy to jest coś, z czym jeszcze nie mieli do czynienia.

Kiedyś starałam się za wszelką cenę unikać książek polskich autorów. Polskie nazwisko widniejące na okładce skutecznie zniechęcało mnie do lektury. Tak było kiedyś, jak jest dziś? Rodowici pisarze coraz częściej udowadniają mi, że rynek polskiej literatury pnie się ku górze i jest w coraz lepszej kondycji. Teraz z autentycznym zaintrygowaniem bez zastanowienia sięgam po ich dzieła. Niezmiernie się cieszę, że w mocno przeważającej większości moje oczekiwania zostają spełniane.

Paulina Hendel utwierdziła mnie w tym nowym przekonaniu, stwarzając naprawdę magiczną opowieść . Skonstruowała emocjonującą i niekiedy dość mroczną historię, która całkowicie mnie wciągnęła. Treść, była zupełnie nieprzewidywalna i niejednokrotnie zaskoczyła mnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji, dostarczając tym samej ogromnej przyjemności z czytania. Niezaprzeczalnym i największym plusem tego dzieła był ten słowiański klimat, który nieustannie rozsiewał swój czar. Uwielbiam wszelkiego rodzaju odniesienia do mitologii – legend, wkomponowane w fabułę czy będące jej podstawą. Autorka równie świetnie poradziła sobie z wykreowaniem przyjemnych i iście prawdziwych bohaterów, których po prostu nie da się nie darzyć sympatią. Magda jest przeuroczą i mądrą postacią, całkowicie wyzbytą jakichś irracjonalnych zachowań. Książka trzymała mnie w napięciu do samego końca i narobiła chęci na poznanie dalszych losów bohaterów.
9/10
Ocena
Recenzja wg Czytaczyk / (Dodano 14.11.2017)
"Żniwiarz" to pierwsza książka autorstwa Pauliny Hendel jaką miałam okazję przeczytać i zarazem pierwsza, w której poruszona została tematyka demonologii słowiańskiej. I to właśnie użycie tego motywu przyciąga uwagę i sprawia, że historia jest inna od tych, z którymi spotykałam się dotychczas.

Główną bohaterką jest Magda z pozoru zwykła dwudziestolatka, mieszkająca w małej wsi z rodzicami i pracująca w rodzinnej księgarni. Jednak już na początku tej historii autorka odkrywa przed nami tajemnice jaką skrywa Magda i jej rodzina, a mianowicie dziewczyna w wolnych chwilach zajmuje się tropieniem upiorów znanych ze słowiańskich wierzeń. Gdyby tego było mało wuj Magdy - Feliks jest żniwiarzem zajmującym się chronieniem ludzi przed zjawami i wysyłaniem ich w zaświaty. Warto wspomnieć, że Feliks już na początku książki umiera, ale czy aby na pewno???
Ocena
Recenzja wg Books Harmony / (Dodano 13.11.2017)
Jestem jedną z tych osób, które bardzo rzadko sięgają po rodzimą literaturę. Jedynym wyjątkiem jaki robię to fantastyka, bo wiem, że nasza polska też potrafi być świetna. Zachwyci, omami i wciągnie w swój świat. Czy tak było ze ''Żniwiarzem''?

Magda jest (nie)zwykłą dwudziestolatką, która mieszka w niewielkiej miejscowości wraz z nadopiekuńczymi rodzicami. Pracuje w rodzinnej księgarni i pomaga im w domu. Jednak wbrew pozorom Magda nie ma zwyczajnego życia. Jej wujek jest Żniwiarzem, który ściga demony, upiory i zmory i wysyła ich do swoich światów. Ona również słyszy nawich i od czasu do czasu, wbrew wujkowi sama wyrusza na łowy. Pomaga wyszukiwać mu niezwykłe zdarzenia, aby ten mógł wykonać kolejną misję.
Strach pada na wszystkich Żniwiarzy, którzy w dziwnych okolicznościach zaczynają ginąć. Pojawia się Pierwszy, który wie jak ich zabić pomimo ich nieśmiertelności. Życie Magdy również jest w niebezpieczeństwie gdyż wie on, o każdym jej kroku. Czy Feliksowi - jej wujkowi oraz Magdzie uda się pokonać Pierwszego? Kim jest?

Początek nie był obiecujący. Nie mogłam wciągnąć się w książkę i szło mi opornie. Później było o wiele lepiej, ale zdarzyły się mniej dynamiczne momenty. Książka była również przewidywalna, bo już po stu stronach domyśliłam się kim jest Pierwszy i trochę zepsuło mi to czytanie.
Cała fabuła jest dosyć oryginalna i fascynująca.
Paulina Hendel wplotła do swej książki wierzenia słowiańskie, co było dla mnie nowością. Uważam, że brakuje takich książek. Mamy takie, gdzie wplątane są mitologie greckie, rzymskie i nordyckie. Ale słowiańskie? Zamiast wampirów i wilkołaków znajdziemy tu między innymi spaleńców, bezkosty, zmory, upiory, demony i wiele, wiele innych. Są o wiele ciekawsze i nadają książce mroczny klimat. Nie zabraknie tu scen walki, w których jest wiele możliwości zabicia danego potwora. Autorka nie ogranicza się tylko do jednego
Co do samej postaci Magdy - polubiłam ją od razu! Jest silna, robi wszystko po swojemu i nie boi się niebezpieczeństw.
W ''Żniwiarzu'' znajdzie się również wątek miłosny, ale nie zdominuje on książki. Jest delikatnym tłem, a relacja pomiędzy bohaterami rozwija się subtelnie.

''Żniwiarz. Pusta noc'' pomimo kilku wad to książka, po którą warto sięgnąć chociażby z powodu przedstawionych wierzeń słowiańskich. Brakuje tu silnych emocji, ale z kolejnymi stronami autorka się poprawia i jest tylko lepiej. Za to nie zabraknie przygód, niebezpieczeństwa i sekretów.
Końcówka powieści jest obiecująca. Daje nadzieję na udaną kontynuację i rozwinięcie akcji w lepszą stronę. Myślę, że przy drugiej części będzie wszystkiego o wiele więcej! Akcji, niebezpieczeństwa, tajemnic i momentów grozy.
Ocena
Recenzja wg Red Girl Books Recenzje / (Dodano 03.11.2017)
"Pusta Noc" to pierwsza z trzech zaplanowanych części serii Żniwiarz.
O czym jest ta książka? Najkrócej mówiąc, jest to historia słowiańskiego pogromcy potworów - Feliksa, i jego młodziutkiej pomocnicy Magdy, która to równie mocno jak on, wyczulona jest na obecność nawich w naszym świecie - zresztą w rodzinie Feliksa jest to bardzo częsta umiejętność.
Podczas lektury poznajemy kolejne przygody tej dwójki (choć nie tylko) oraz różne słowiańskie bóstwa: upiory, zmory, bezkosty, spaleńce czy martwce to tylko niektóre z nich. Dużym plusem tej pozycji jest wykorzystanie właśnie naszych rodzimych - słowiańskich wierzeń. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że aż taki potencjał kryje się w naszej własnej kulturze, która niestety jest bardzo niedoceniana, a nawet, co stwierdzam ze smutkiem, zapomniana. Swoją drogą dlaczego nie ma o niej nic w szkole? Ciągle tylko Ci Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Po prostu wstyd!
Genialnym posunięciem ze strony autorki było również wprowadzenie rożnych sposobów odsyłania poszczególnych nawich z tego świata. Ubolewam tylko nad opisami samych walk, które moim zdaniem wymagają niestety dopracowania.
Na korzyść tej historii, działa także wzbogacenie jej o intrygę. Sama walka z potworami, na dłuższą metę, byłaby raczej nużąca. Pojawienie się tajemnicy, po części rozwiązuje ten problem. Niestety równocześnie pojawia się tu pewien mankament. Mianowicie autorka, już w trakcie lektury bardzo dużo nam zdradza, przez co na końcu brak elementu zaskoczenia. Nie wydaje mi się aby taki był zamiar, ale może się mylę. W każdym razie ja podczas czytania, wolałabym wiedzieć trochę mnie i zostać zaskoczoną... Nie jest oczywiście tak, że domyśliłam się wszystkiego, ale na dobrą sprawę zaskoczyła mnie jedna rzecz, i to nie jakoś bardzo - wiedziałam, że coś tu jest nie tak i możliwe, że gdybym dłużej nad tym pomyślała, to rozgryzłabym również to, ale odciągnęły mnie obowiązki. Nie jest to więc lektura, która zostaje z nami na długo po odłożeniu książki. Choć muszę przyznać, że jakieś stwory śniły mi się nocami ;)
Plusem w mojej opinii jest również prowadzenie narracji z perspektywy kilku osób oraz bardzo delikatny wątek romantyczny.
Jeśli natomiast chodzi o głównych bohaterów, to o ile do Magdy nie mam większych zastrzeżeń - inteligentna, silna, niezależna, uparta, biorąca sprawy w swoje ręce, dostrzegająca więcej niż przeciętny człowiek, choć czasami nie zauważająca oczywistości (irytujące, choć łatwe do wytłumaczenia) - o tyle, Feliks, najzwyczajniej w świecie, delikatnie mówiąc, mnie denerwował. I nie chodzi tylko o to, że jak przystało na rozważnego wujka, starał się niby trzymać Magdę z daleka od niebezpieczeństwa, co szczerze mówiąc średnio mu wychodziło, nie mówiąc już o braku konsekwencji i zaprzeczaniu samemu sobie. Bardzo często miałam wręcz wrażenie, że bez Magdy po prostu by "zginął" i nie mam pojęcia, jak on prędzej radził sobie bez niej.
Podsumowując książka ma swoje plusy i minusy. Ogólnie jest dobra. Ja osobiście lubię takie klimaty - jako odskocznia od codzienności i ambitniejszej literatury. Poza tym uważam, że sam pomysł jest naprawdę bardzo ciekawy, choć niestety autorka jak na razie, nie wykorzystała całego potencjału tej historii, ale bardzo liczę, że w kolejnych częściach to się zmieni. Właściwie jeżeli "Pustą Noc" potraktujemy jako wprowadzenie do serii, to wyszło ona całkiem fajnie.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o okładce - nietypowa, z powycinanymi literami i zerkającym na nas z wnętrza szkicem dziewczyny, - to dla takiej sroki jak ja, bardzo miły widok.
Jeśli więc tak jak ja, lubujecie się w różnych wierzeniach i nietypowych okładkach ;P, czy szukacie czegoś niezobowiązującego na kilka jesiennych wieczorów to warto rozważyć tę pozycję.
Ocena
Recenzja wg All my tiny world / (Dodano 29.10.2017)
Źródło: https://toreador-nottoread.blogspot.com/

(...)

Tak naprawdę do całej książki mam tylko jedno „ale”, które spędzało mi sen z powiek prawie do ostatnich stron. Zupełnie nie podeszła mi relacja między Magdą a Mateuszem. Autorka próbowała ich w sobie rozkochać i z uporem wmawiała czytelnikowi, że to, co łączy tych dwojga, to miłość. Wrzucanie do tego romantyzmu kompletnie mi nie leżało i sądzę, że wątek o wiele lepiej by się sprawdził, gdyby był po prostu oparty na przyjaźni. Bo w gruncie rzeczy Magda i Mateusz byli przyjaciółmi, którym próbowano dopisać romantyczne uczucia.

Ponadto trochę irytował mnie Feliks ze swoim zachowaniem. Pewne informacje były mu podawane wprost, a on i tak nie był w stanie w nie uwierzyć. Robił dochodzenie i uzyskiwał potwierdzenie, że jednak jego źródła były prawdziwe, ale nie, on dalej w zapartym obstawia swoje. Na szczęście udało mu się pójść po rozum do głowy jeszcze zanim książka się skończyła.

Paulina Hendel w głównej mierze oparła Żniwiarza na polskich legendach i podaniach ludowych tym samym udowadniając, że nasze kulturowe wierzenia nie są wcale ubogie. Okazuje się, że w krzakach może czaić się dosłownie wszystko. I tutaj samoistnie nasuwa mi się porównanie do Supernatural, które jest dla mnie ogromną zaletą i nie umniejsza unikatowości powieści. Magda z Feliksem spędzają swój wolny czas na przegrzebywaniu internetu w poszukiwaniu podejrzanych zbrodni i paranormalnych zjawisk. Potem uderzają w drogę i wybawiają nieświadomych mieszkańców z opresji. Przyznam jednak, że Supernatural ma dwie niepodważalne zalety, których Żniwiarz nie posiada; Sama i Deana. Ale co tu dużo mówić, Winchesterów nie da się podrobić.

(...)

Jaki morał płynie ze Żniwiarza? Nigdy nie poluj na nawich samotnie, bo szybko pożegnasz się z tym światem.
Ocena
Recenzja wg To Read Or Not To Read / (Dodano 24.10.2017)

Napisz własną recenzję

Oceniasz: Pusta noc. Żniwiarz. Tom 1

Jak oceniasz ten produkt? *

 
1 1 gwiazdka
2 2 gwiazdki
3 3 gwiazdki
4 4 gwiazdki
5 5 gwiazdek
Ocena
  • Limit znaków:

Dostawa

Koszty dostawy:

Zamówienie do 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska (48h) 3,99 zł 7,99 zł
Kurier 7,99 zł 10,99 zł
Paczkomaty Inpost 6,99 zł -

Zamówienie powyżej 149 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Poczta Polska (48h) 0,00 zł 5,99 zł
Kurier 0,00 zł 5,99 zł
Paczkomaty Inpost 0,00 zł -

*Płatność przy odbiorze dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.