Tak cię straciłam

(okładka miękka, książki)
93/100
Liczba stron: 416
Data premiery: 03-04-2019
Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Dostępność: Dostępny | Wysyłamy w 24 godziny

Normalna cena:
37,90 zł
Special Price 24,49 zł
- +
LUB

Opis

Susan po trzech latach wychodzi ze szpitala psychiatrycznego z nową tożsamością. Bliscy, policja, lekarze – wszyscy mówią Emmie – tak ma teraz na imię –  że trafiła tam, bo zabiła swojego synka. Emma nic nie pamięta. Więc musi im ufać… prawda? A jeżeli wszyscy kłamią, a ona została wrobiona w tę zbrodnię? A jeżeli zbrodni nie było, a Dylan żyje?

Debiutancki thriller Jenny Blackhurst trzyma w napięciu do ostatniej strony.

"Akcja zmienia kierunek jak górska serpentyna! Debiutancka powieść Blackhurst ma niesamowite tempo, nie będziesz w stanie się oderwać."
Alex Marwood, autorka bestsellerowych "Dziewczyn, które zabiły Chloe"

"Mroczna, zaskakująca, inteligentna intryga. Nie mogłam się oderwać, przeczytałam ją w całości za jednym razem."
A.J. Banner, autorka bestsellerowej "Mrocznej toni"

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Dodatkowe informacje

Autor Blackhurst Jenny
Nazwa Tak cię straciłam
Liczba stron 416
Data premiery 03-04-2019
Wydawca Wydawnictwo Albatros
Oprawa miękka
Tłumacz Olejniczak-Skarsgard Maria
ean 9788381255042
Numer wydania I
Język wydania polski
Język oryginału angielski
Rok wydania 2019
Forma książka

Opinie

Recenzje klientów - Ocen: 6

Emma Cartwright jeszcze do niedawna nazywała się Susan Webster i była dzieciobójczynią. A przynajmniej tak jej powiedziano. Po tym, jak odsiedziała czteroletni wyrok w więzieniu, wyszła na wolność i zmieniła nazwisko, jej życie zaczęło się od początku tam, gdzie nikt jej nie znał i nie osądzał za czyn, któremu rzekomo była winna. Kiedy kobieta myśli, że przeszłość udało jej się zostawić daleko za sobą, zaczyna dostawać niepokojące listy, które sugerują, że… jej syn żyje. Susan chwyta się tej myśli jak tonący brzytwy i rozpoczyna śledztwo, które doprowadzi ją do nadawcy tajemniczych wiadomości. Być może wcale nie jest morderczynią… Jeśli tak, będzie gotowa zrobić wszystko, aby poświadczyć o swojej niewinności i odzyskać syna.

Po Tak cię straciłam sięgnęłam w zasadzie w ciemno, mając w pamięci jedynie poprzednią książkę Jenny Blackhurst (Zanim pozwolę ci wejść) i pozytywne wrażenie, jakie ona na mnie wywarła. Pamiętam, że określiłam ją mianem „wzorcowego thrillera psychologicznego” i faktycznie taka była – trzymająca w napięciu, maksymalnie wciągająca i zmuszająca do zagłębiania się w dusze bohaterów. Cieszy mnie fakt, że wydawnictwo Albatros bierze pod swoje skrzydła powieści tej autorki, ponieważ – jak wcześniej podejrzewałam, a teraz nabrałam pewności – jest ona jedną z tych pisarek, po których twórczość będę mogła sięgać z zamkniętymi oczami, nie martwiąc się o to, czy lektura przypadnie mi do gustu. Przypadnie, z pewnością, ponieważ Jenny Blackhurst tworzy PORZĄDNE w każdym tego słowa znaczeniu książki, w których ciężko odkryć jest wady.

Na samym początku poznawania historii Susan miałam w głowie tę myśl, że właściwie to już skądś tę całą sytuację znam – motyw matki dzieciobójczyni tudzież kobiety, której wmawia się morderstwo, nie jest niczym odkrywczym. Nie zmienia to jednak faktu, że temat ten wciąż jest kontrowersyjny i nie sposób podejść do niego bez emocji. Domniemane morderstwo, jakiego dopuściła się Susan, szerokim echem obiegło kraj, a media rozpisywały się o nim, nie pozostawiając na kobiecie suchej nitki. Choć lekarze, świadkowie oraz mąż kobiety nie mają wątpliwości co do tego, co naprawdę wydarzyło się tego dnia, sama Susan nie pamięta ani chwili z tego zdarzenia. Do tej pory bez sprzeciwu wierzyła we własną winę, popartą wieloma dowodami, jednak z biegiem czasu – i kolejnymi przesyłkami, jakie zaczyna dostawać – budzi się w niej opór. Jak to możliwe, że po tak straszliwej zbrodni w jej głowie nie pozostało ani jedno wspomnienie? Czy istnieje choć najmniejsze prawdopodobieństwo, że od samego początku była oszukiwana?

Susan od pierwszych stron nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia, jednak jej zachowanie można zrozumieć, mając w pamięci to, przez co przeszła – zabójstwo, proces, więzienie, społeczny ostracyzm… Kobieta była złamana życiem, krótko mówiąc. Obawiała się wychodzić na ulicę i patrzeć ludziom w twarz, nie chcąc być rozpoznaną. Była krucha, potulna i nieporadna. Susan jest jednak bohaterką, która ewoluuje – z każdą kolejną stroną stawała się silniejsza, a moment, w którym w jej sercu pojawia się iskierka nadziei na to, że jej syn jednak żyje, jest dla niej momentem przełomowym. Od tej pory, choć często nieudolnie, ale stara się odzyskać pewność siebie, zdecydowanie i siłę, aby walczyć o swoje dziecko. Nie powiem, abym w jakiś szczególny sposób zapałała sympatią do tej postaci, jednak biorąc pod uwagę determinację, z jaką dążyła do celu, musiałam spojrzeć na nią z podziwem i uznaniem.

Historia opowiedziana w Tak cię straciłam ma dwa główne wątki: pierwszy skupia się na głównej bohaterce Susan Webster, jej rzekomym przestępstwie, otrzymywanych pogróżkach i dochodzeniu do prawdy; natomiast równolegle z nim toczy się wątek pozornie zupełnie niezwiązany z Susan, w którym poznajemy młodych chłopców: Willy’ego, Jacka i Matta. Jak można się domyślić, wątki te z każdą kolejną stroną coraz bardziej się zawiązują, zdążając do połączenia obu historii. Ogromny plus autorce należy się za to, że sposób, w jaki to następuje, jest całkowicie nieoczywisty i domyślenie się, co wspomniani nastolatkowie mają wspólnego z Susan i jej synem, jest niesamowicie trudne. Dodam jeszcze, że w związku z drugim z wątków, opowieścią o Willym, Jacku i Mattcie, nieoczekiwanie jesteśmy świadkami wielu scen brutalności. Są one zaskakujące i miejscami budzą autentyczną grozę i zgorszenie. Ale w końcu cóż by to był za thriller bez odrobiny strachu?

Jenny Blackhurst bardzo sprytnie szerzy nieufność czytelnika do wszystkich bohaterów. Choć o niewinności Susan byłam przekonana od samego początku, pozostałe postacie ani trochę nie budziły mojego zaufania. Przez kwestie, jakie autorka wkładała w ich usta, oraz zachowanie, jakie im narzucała, miałam wrażenie, że każda osoba, która kręci się wokół Susan, jest potencjalnie winna, a już na pewno nie ma czystego sumienia. Choć w thrillerach często zdarza się autorom (celowo lub też nie) podsuwać czytelnikowi podpowiedzi i sugestie prowadzące do poznania prawdziwego toku zdarzeń, co bywa zbyt ostentacyjne i nad wyraz podkreślone, a tym samym skutkuje rozwiązaniem zagadki po pierwszym rozdziale, Jenny Blackhurst udało się tego uniknąć. W zasadzie do ostatnich stron książki nie byłam pewna, co tak naprawdę się wydarzyło, a nowe elementy fabuły pojawiające się raz za razem bynajmniej nie ułatwiały mi zadania.

Choć powieść jest pełna zalet, jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że opiera się na podobnych schematach, co wiele innych thrillerów. W związku z tym naszła mnie taka refleksja, że thrillery dają autorom bardzo ograniczone pole do popisu, a pozycje należące do tego gatunku są wyjątkowo mało różnorodne. Nie odbiera im to oczywiście uroku, jednak… jeśli ma się już za sobą kilkanaście/kilkadziesiąt thrillerów, to ciężko jest dać się czymś zaskoczyć. No bo ile scenariuszy morderstwa można wymyślić? Ile okoliczności przestępstw i oszustw? Choć w każdej z książek bohaterowie noszą inne imiona i fabuła może posiadać kilka cech wyróżniających ją spośród innych, wciąż możliwości zaskoczenia wytrawnego czytelnika są dosyć wąskie. Chcę jednak podkreślić, że Tak cię straciłam jest na tyle dobrze skonstruowana, zgrabnie napisana i wciągająca, że można przymknąć oko na brak świeżości w kwestii motywów.

Powieści Jenny Blackhurst od dziś będą tymi, na które będę czekać i chwytać bez zastanowienia. Mam pewność, że sięgając po książki tej autorki spotkam się z thrillerem naprawdę dobrej jakości – absorbującym, wzbogaconym o wiele momentów zaskoczenia i suspensu. Decydując się na Tak cię straciłam możecie liczyć na intrygującą historię, której wielowątkowe tory połączą się w najbardziej nieoczekiwany sposób.


Ocena
Recenzja wg Dominika / (Dodano 06.05.2019)
"Zawsze wiedziałam, że kara za mój czyn była zbyt lekka. Dopiero ten ktoś każe mi naprawdę cierpieć"


Powieść "Tak Cię straciłam" miała swoją premierę 03.04. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z twórczością Jenny Blackhurst , a jak się okazało ta książka to jej debiut wydawniczy . W Polsce zostały wydane jeszcze dwie jej powieści i po jedną z nich sięgnęłam od razu po przeczytaniu tej.
Był to bardzo udany debiut i ja jestem na tak!


Susan Webster miała życie jak z bajki. Kochający mąż, piękny dom i cudowny kilkumiesięczny synek. Wszystko pęka jak bańka mydlana. Kobieta zostaje skazana i osadzona za zabójstwo własnego dziecka. Po kilku latach wychodzi na wolność. Zmuszona jest do zmiany tożsamości i przeprowadzki.
Susan, a teraz już Emma stara się za wszelką cenę ułożyć sobie życie i wybaczyć czyn, którego się dopuściła.
Niestety koszmar sprzed lat wraca do kobiety ze zdwojoną siłą. Otrzymuje ona zdjęcie chłopca, który podobno ma być jej zmarłym synkiem. Kolejną przesyłką okazuje się być kocyk Dylana. Susan jest przekonana, że ktoś poznał jej tożsamość i stara się zemścić za zabójstwo, którego dokonała. Jednak kolejne wydarzenia zmuszają ją do działania i próby odkrycia prawdy. Kobieta chcę udowodnić, że nie zabiła swojego syna. Na światło dzienne wychodzą sprawy, które dla Susan miały na zawsze zostać tajemnicą.
Czy kobieta udowodni swoją niewinność i odnajdzie syna? W jaki sposób jej historia związana jest z morderstwem studentki sprzed ponad dwudziestu lat?

"Nie ufałam sobie jako kobiecie, matce i generalnie jako człowiekowi"



"Tak Cię straciłam" to naprawdę dobrze skrojony thriller psychologiczny, który przyjemnie się czyta od pierwszych stron. Autorka dozuje nowe fakty i dzięki temu stopniowo puzzle całej układanki wskakują na miejsce.
Akcja toczy się dwutorowo. Obserwujemy wydarzenia z życia Susan oraz historię kilkorga przyjaciół zaczynającą się w latach osiemdziesiątych. Przyznaję, że nie bardzo wiedziałam jak te wydarzenia mogą być ze sobą powiazane, co tylko wzmagało moją ciekawość podczas lektury. Bardzo interesujący był też poruszony w książce temat depresji poporodowej.
Jenny Blackhurst potrafi wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń co jak dla mnie jest bardzo dużym plusem tej książki! Pozostaje mi do przeczytania jeszcze jedna książka tej autorki i oczekiwanie na kolejne, a wszystkim, którzy lubią dobre thrillery psychologiczne polecam tę powieść z czystym sumieniem.


Ocena
Recenzja wg Patrycja / (Dodano 30.04.2019)
Po trzech latach spędzonych w szpitalu psychiatrycznym Susan odzyskuje wolność i próbuje ułożyć sobie życie z nową tożsamością. Przeszłość powraca jednak do niej szybciej niż podejrzewała i zmusza ją do odkrycia całej prawdy o zabójstwie jej synka. Kto tak naprawdę stoi za tą zbrodnią ? A może kobieta oszalała i nie potrafi przyznać się do winy ? Jakie sekrety kryją się w przeszłości bohaterów ? Koniecznie przekonajcie się sami !

"Tak Cię straciłam" to druga książka autorki, którą miałam przyjemność przeczytać. Akcja książki opiera się na dwóch, z pozoru zupełnie różnych historiach, przedstawianych naprzemiennie. Jedna z nich rozgrywa się obecnie, druga natomiast to opis wydarzeń, które miały miejsce około 25 lat temu. Po dłuższej chwili obie historie zaczynają nabierać jednak wspólnych elementów a poszczególne wskazówki ukladają się w logiczną całość i pozwalają odkryć skrywane przez lata sekrety. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie a rozwiązanie zagadki zaskoczyło i przyprawiło o deszczyk emocji. To historia pełna tajemnic i niedopowiedzeń będących źródłem wielu niepotrzebnych emocji. Z pozoru prosta historia okazuje się mieć drugie podłoże, które wprowadza nas w bezwzględny świat pełen  brutalności, władzy, pieniędzy i wiążący się z długo skrywanymi urazami. Okazuje się, że nasze czyny z przeszłości mogą mieć wpływ na teraźniejsze życie a krzywdy wyrządzone przed wieloma laty nigdy nie zostają zapomniane. Zachecam Was więc do lektury najnowszej książki Jenny Blackhurst i czekam na Wasze opinie.
Ocena
Recenzja wg Czyczytasz / (Dodano 15.04.2019)
" Nazywam się Suzan Webster. Prawie cztery lata temu zabiłam swojego trzymiesięcznego syna Dylana (...) trudno mi przyjąć fakt, że zabiłam swoje maleńkie dziecko, a jeszcze trudniej pogodzić się z tym, że najdroższe wspomnienia - jedyne, co mam po moim pięknym synku, są wytworem mojego własnego wypaczonego umysłu (...) choć pogodziłam się z tym co zrobiłam, wiem, że nigdy nie wybaczę sobie samej (...)
..
Suzan po odsiadce i spędzeniu dwóch lat w zakładzie psychiatrycznym, wychodzi na wolność. W niewielkim miasteczku, z nową tożsamością, z dala od przeszłości, chce rozpocząć nowe życie. Nie ma pojęcia, że koszmar, który przeżyła kilka lat temu, dopadnie ją na nowo.
..
Kobieta pod drzwiami swojego domu znajduje fotografię dziecka, na odwrocie napisane jest imię jej syna, a w torebce wycinek z gazety o zamordowanym dziecku. Otrzymuje również przesyłkę w postaci kocyka, który należał do jej syna. Żeby tego było mało, ktoś morduje jej kota i demoluje dom. Czy komuś zależy żeby zostawiła przeszłość w spokoju? A może ktoś chce jej w czymś pomóc? Gdy do jej domu dzwoni obcy mężczyzna, sprawy nabierają rozpędu. Suzan zaczyna grzebać w przeszłości, w czym pomaga jej nowo poznany facet. Ale uwaga! Dla Nicka, bo tak ma na imię, udowodnienie, że Suzan nie zabiła syna nie jest priorytetem. Kieruje nim inny powód. Na jaw zaczynają wychodzić przerażające fakty z przeszłości. Sprawy, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, o których Suzan miała się nigdy nie dowiedzieć.
..
Jak ja się polubiłam z tą bohaterką. Za siłę, odwagę i ogromną determinację. Autorka wykreowała kobietę, która rzekomo przeszła załamanie psychiczne, depresję poporodową, czego skutkiem było morderstwo swojego dziecka. Mogłam wejść w najgłębsze zakamarki umysłu tej kobiety, przeżywałam tę tragedię razem z nią. Złościłam się i płakałam, popadałam w obłęd, nie wiedząc już co jest prawdą a co kłamstwem. Tragiczna a zarazem smutna powieść, która trzyma w napięciu od początku do samego końca. Ta historia nigdy nie powinna się wydarzyć. Gorąco polecam!
Ocena
Recenzja wg Mroczne_historie / (Dodano 07.04.2019)
Jenny Blackhurst kolejny raz mnie zaskakuje. Nie tylko tym, że tak naprawdę to ta książka jest jej debiutem na rynku wydawniczym, ale także treścią, pomysłem na fabułę i zwrotami akcji. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Na pewno!

Susan Webster cierpiała na depresję poporodową, w wyniku której udusiła swoje trzymiesięczne dziecko. Trafiła do szpitala psychiatrycznego i do więzienia, gdzie odsiaduje swoją karę. Jednak w końcu wyrok się kończy, a kobieta wychodzi na wolność. Nie ma do czego wracać – mąż nigdy nie wybaczy jej zbrodni, której się dopuściła, a ojcu nie może spojrzeć w twarz. Przybiera inne nazwisko i zaczyna nowe życie, ale koszmar znowu się zaczyna, gdy ktoś podrzuca jej niepokojące przesyłki. Czy możliwe jest, że wszystko co ją spotkało jest jedynie kłamstwem? Ale kto mógłby przygotować taką intrygę?

Historia Susan aka Emmy od początku mnie zainteresowała. Los ciężko się z nią obszedł, a ja nie chcę sobie nawet wyobrażać jak trudne musi być życie ze świadomością, że zabiło się własne dziecko. Po kolei odkrywamy kolejne karty i dopasowujemy puzzle tej pogmatwanej układanki. Równocześnie śledzimy wątek, którego akcja dzieje się w latach 90-tych i wcześniej i opowiada historię kilku znajomych. Całość czyta się świetnie, a tajemnice sięgają tak daleko, że nawet nie spodziewamy się jaka jest prawda – byłam całkowicie zaskoczona! Książka trzyma w napięciu, ciekawi, zaskakuje i szokuje. Jestem bardzo zadowolona z lektury i zdecydowanie Wam polecam. :)
Ocena
Recenzja wg itysiek_reads / (Dodano 07.04.2019)
"Gra w życie" to wczorajsza premiera od wydawnictwa Burda. Oryginalna fabuła, fascynująca zagadka i bohaterowie skrywający wiele sekretów to tylko kilka z głównych zalet książki. Czworo zupełnie obcych sobie ludzi znika bez śladu w dniu własnych urodzin. Jedyne co ich łączy to pozostawiona przez nich kartka urodzinowa z zagadkowym zaproszeniem do gry. Policja uznaje zniknięcia za zwykłą zabawę a najbliżsi zaginionych umierają z niepokoju. W poszukiwania angażują się doktor Augusta Bloom oraz jej wierny towarzysz Marcus Jameson. Zaczyna się wyścig z czasem i przeszłością, która dopada bohaterów w najmniej oczekiwanym momencie. Kto zostanie zwycięzcą w grze o życie ? Autorka w bardzo zgrabny sposób łączy teraźniejszość z wspomnieniami bohaterów aby stworzyć skomplikowaną i wciągająca historię z interesującą fabułą i zaskakującym zakończeniem. Lekki styl autorki, krótkie rozdziały i duża ilość dialogów nadają całości dynamiki i sprawiają, że książkę czyta się szybko i z dużą przyjemnością. Wątki psychologiczne nadają książce dodatkowej oryginalności i sprawiają, że możemy zajrzeć w głąb umysłów naszych bohaterów i wraz z nimi poznać skutki konkretnych działań z przeszłości mających swoje rozwiązanie w teraźniejszości. Serdecznie polecam Wam lekturę"Gry w życie" a sama czekam na kontynuację losów doktor Bloom. Przeczytaj - jeśli się odważysz ...
Ocena
Recenzja wg Czyczytasz / (Dodano 03.04.2019)

Napisz własną recenzję

Oceniasz: Tak cię straciłam

Jak oceniasz ten produkt? *

 
1 1 gwiazdka
2 2 gwiazdki
3 3 gwiazdki
4 4 gwiazdki
5 5 gwiazdek
Ocena
  • Limit znaków:

Dostawa

Koszty dostawy:

Zamówienie do 199 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Paczkomaty Inpost 24/7 7,99 zł -
Pocztex Kurier 48 4,99 zł 7,99 zł
Kurier 9,99 zł 12,99 zł

Zamówienie powyżej 199 zł

DostawaPłatność onlinePłatność
przy odbiorze*
Punkt odbioru 0,00 zł -
Paczkomaty Inpost 24/7 0,00 zł -
Pocztex Kurier 48 0,00 zł 3,99 zł
Kurier 0,00 zł 8,99 zł

*Płatność przy odbiorze dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.